Pokemon Crystal Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Daisy7
2017-07-30, 20:35
Siedem [Kalei Kalakaua]
Autor Wiadomość
Xayah 






Starter: Taillow
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączyła: 12 Kwi 2017
Posty: 90
Wysłany: 2017-06-03, 08:35   Siedem [Kalei Kalakaua]




Szum. Tuż przed Twoimi oczami przemknęło metalowe krzesło. Po rozejrzeniu się dostrzegłaś jedną, wielką burdę w portowej karczmie "Pod Rozpędzonym Taurosem". Fala żółto-niebieskich pasów przemieszała się z zielonym materiałem. Kibole odziani w te właśnie barwy w tym momencie obijali sobie mordy, rzucali meblami i talerzami, szarpali za koszulki. Co więcej - to był dla nich tradycyjny sposób rozrywki po meczu, niezależnie od wyniku. Po wszystkim brali się pod ramiona po bratersku i równym, a może raczej chwiejnym od alkoholu, krokiem ruszali do domów. Tego dowiedziałaś się od kelnerki, która chwilę po rozpoczęciu całego tego zamieszania, przemknęła zwinnie przez salę, lawirując między piorącymi się kibicami, by postawić przed Tobą drugie danie. Jakąś tutejszą szarą, podejrzanie wyglądającą papkę z sosem. Podobno miejski przysmak!
Ustalając fakty - kupiłaś bilet na pierwszy możliwy rejs, nawet nie wiedząc dokąd. Co zabawniejsze - na pokładzie nikt nie chciał wdać się z Tobą w rozmowę i powiedzieć, dokąd ta wątpliwej niezatapialności łupinka mknie. Po przybiciu do portu znaków też nie było, toteż wciąż niepewna miejsca swojego położenia, głodna jak diabli, udałaś się do spokojnej z pozoru karczmy (bo restauracja to zbyt górnolotne określenie), w której na początku Twojego przybycia po prostu grupka kibiców, niepozornie wyglądających bo głównie to chyba staruszków i ich dojrzałych synów, oglądała mecz baseballa. I nie zapowiadało się na to, że po zjedzeniu zupy, a przed otrzymaniem drugiego dania rozpęta się tutaj "tradycyjne mordobicie". Ach te egzotyczne rozrywki.

- Może od razu przygotować rachunek? Czy będzie jeszcze deser? - zapytała kelnerka, uskakując przed żółto-zielonym kłębkiem bijących się dwóch kibiców.

Warto było zdecydować teraz czy zamierzasz przesiedzieć przy akompaniamencie krzyków i trzasku, a także latających mebli, z których jeszcze żaden nie pomknął w Twoją stronę czy może poprosić o zapakowanie tego wybornego dania na wynos i wyniesienie samej siebie stąd. Lub przecież istniały też inne rozwiązania dla tej sytuacji.
_________________



  
 
   Podziel się na:     
Vegf 






Starter: Oricorio
Profesja: trener uzdrowiciel
Wiek: 22
Dołączyła: 01 Cze 2017
Posty: 20
Wysłany: 2017-06-03, 12:15   

Masz swoją przygodę, psia twoja mać, pomyślała lądując na zapomnianym przez wszystkich kawałku lądu. Jakby tego było mało trafiła w sam środek chaosu. Jedyne o czym mogła myśleć podczas konsumpcji jedzenia było to, aby przypadkowo nie oberwać elementem wystroju. Karczma była o wiele za głośna jak na planowanie jakichkolwiek dalszych działań i zbyt niebezpieczna, żeby zostawać tu na dłużej…
Jeszcze bardziej Kalei martwiła jej nieznajomość położenia. Nie wiedziała gdzie jest, nie znała nawet regionu! Przez braki w tak elementarnej wiedzy dziewczyna po prostu się bała – przede wszystkim tego, że atrakcją turystyczną jest tutaj kradzież nerek, a jedyną wiedzą tajemną jest ich zręczne wycinanie. Oczywiście mogłaby równie dobrze podejść do jakiejkolwiek grupki, która aktualnie nie biła się po pyskach, postawić im piwo i zagadać, jednak wątpiła, że trafiłaby na kogoś, kto mógłby jej coś sensownie wytłumaczyć i pomóc. Właściwie, jedyną osobą, w której pokładała nadzieje była kelnerka.
- Nie, dziękuję, poproszę rachunek – odpowiedziała najmilej jak się dało. – Czy jest tu może jakieś miejsce warte odwiedzenia? – dodała szybko, nie pozwalając kelnerce znowu zniknąć w tłumie.
Nie mogła przecież spytać się co to za mieścina, nie przesadzajmy, jakieś resztki godności trzeba mieć i utrzymywać, że nie trafiło się tutaj aż tak bardzo przypadkowo. Miała nadzieję, że otrzyma krótką, zwięzłą odpowiedź, co do miejsca, które jest wystarczająco charakterystyczne aby znaleźć tam jakąś tabliczkę dla turystów, czy coś podobnego. Chociaż było to miasto portowe, gdzie najpewniej jedyną atrakcją, oprócz statków była właśnie ta karczma i nieszczęsne mecze, to nadal wierzyła, że jest też jakieś miejsce gdzie dowie się czegokolwiek. Wiadomo, lepiej byłoby znaleźć po prostu sklep i kupić mapę, ale nie przesadzajmy – jak podróżować to tylko po omacku, dajmy sobie trochę zaszaleć i poznać na własną rękę nieznane.
Plan był prosty: zapłacić, opuścić (w jednym kawałku!) tę norę, a potem udać się we wskazane miejsce. Jeśli jednak Kalei nie otrzyma żadnych sensownych informacji – udać się na przechadzkę, licząc na łut szczęścia.
 
   Podziel się na:     
Xayah 






Starter: Taillow
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączyła: 12 Kwi 2017
Posty: 90
Wysłany: 2017-06-09, 23:12   

Kelnerka kiwnęła głową słysząc Twoją pierwszą wypowiedź, a w jej oczach dało się wyczytać wyraźne zrozumienie jak i aprobatę. Sama też pewnie nie siedziałaby tutaj, gdyby miała wybór. Choć wyraźnie miała wprawę w wymijaniu walczących oraz szybujących mebli jak i poszczególnych części zastawy, to jednak nie chciało się tu siedzieć by tak skażonej krwią z porozbijanych nosów atmosferze. Zapytana o interesujące miejsce zastanowiła się krótko i wzruszyła ramionami.
- Zależy co lubisz. Jedni wolą spacer promenadą bo podobno widok jest zniewalający - tutaj zakreśliła palcami w powietrzu cudzysłów. - Inni z kolei wolą połów ze starym Mackiem, zawsze można złapać jakiegoś karpiszcza czy innego wodnego pokemona. A młodzieżówka ostatnio upodobała sobie nękanie Dziwaka. - powiedziała, zbierając Twoje rzeczy ze stołu. - Dziwak to taki nasz tutejszy... no dziwak. To mała mieścinka, wszyscy się znają i szanują, ale Dziwak stroni od towarzystwa. W zasadzie to nigdy nie wychodzi ze swojej latarni. Ta, mieszka w latarni morskiej i niechętnie przyjmuje gości na swoją posesję. Zasadniczo to nikomu nie otwiera. Ale młodzi mówią, że często dzieją się tam nieprawdopodobne rzeczy - wiadomo, coś sobie zmyślają, szukają sensacji na siłę. - wyjaśniła po krótce, po czym zabrala naczynia i zniknęła na zapleczu kuchennym by po chwili powrócić z rachunkiem. Pobrała od Ciebie opłatę aż 5$! Zaraz potem zniknęła, znów lawirując między okładającymi się niedobitkami.
Propozycje były trzy. Trzeba było się na którąś zdecydować. Spacer promenada i napotykanie różnych osób - kelnerka mówiła, że wszyscy są tu życzliwi. Połów ze starym Mackiem - może uda się złapać jakiegoś Pokemona? Odwiedzenie starej latarni morskiej i próba wejścia w interakcję z Dziwakiem. Wybór jednej przecież nie musi wykluczyć pozostałych!

przepraszam za tak długi czas oczekiwania. poprawię się!
_________________



 
   Podziel się na:     
Vegf 






Starter: Oricorio
Profesja: trener uzdrowiciel
Wiek: 22
Dołączyła: 01 Cze 2017
Posty: 20
Wysłany: 2017-06-10, 13:31   

Kalei słuchała kelnerki ze szczerym zainteresowaniem. Zapytanie jej o okolicę było najwyraźniej dobrym pomysłem. Oczywiście, gdy tylko usłyszała o dziwaku chciała zadać milion dodatkowych pytań… tylko co by jej to dało? Jeżeli ten facet rzeczywiście tak dobrze się ukrywa można wątpić, że ktokolwiek – a już szczególnie ktoś młody, raczej niezainteresowany tego typu ludźmi – mógłby jej powiedzieć coś sensownego.
Pewnie, że chciałaby od razu pójść do tego dziwaka, wypytać go o wszystko. Jeżeli jednak nie był tak chętny w przyjmowaniu gości dobrym pomysłem było zapytać ludzi o niego, szczególnie tych starszej daty, którzy mogli wiedzieć więcej niż młodziaki zainteresowane tylko dręczeniem tego człowieka i powtarzaniem bzdur – oczywiście, część z tych bzdur może okazać się prawdziwa, ale pewnie większość to kłamstwa wymyślone byleby tylko było o czym gadać.
Promenada wydawała się ciekawym pomysłem, jednak nie do zrealizowania teraz – za dużo niewiadomych, za mało ewentualnych korzyści. O wiele bardziej chciała się udać na połów – po pierwsze mogłaby złapać jakiegoś pokemona, a tych nigdy za mało. Po drugie, jeżeli stary był… no cóż, stary, to Kalei mogłaby wyciągnąć z niego jakieś przydatne informacje (a może nawet nic nie trzeba by wyciągać, w końcu starzy ludzie lubią gadać żeby po prostu pogadać). Dopiero po zebraniu choć szczątkowych informacji na temat tej latarni udałaby się do dziwaka.
Przemilczała cenę posiłku. W końcu oprócz jedzenia dostała też w miarę dobre informacje. Oby tylko całe miasto nie okazało się takie drogie, bo podróż skończy się szybciej niż zaczęła.
Westchnęła zrezygnowana – myślała, że będzie szło łatwiej; przyjdzie, znajdzie kogoś, pogada i tyle, nie minie chwila jak znowu wróci do domu. Niestety, rzeczywistość nigdy nie jest taka jakby się chciało.
Nie tracąc ani chwili udała się w miejsce gdzie mogłaby spotkać się z Mackiem. Byleby się nie zgubić po drodze…
 
   Podziel się na:     
Xayah 






Starter: Taillow
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączyła: 12 Kwi 2017
Posty: 90
Wysłany: 2017-06-14, 09:07   

Droga do portu, w którym miał znajdować się stary Mack nie wyglądała zachęcająco. Wiadomo jak to jest - stara, zapuszczona i krzątające się w mroku zaułkow Rataty. Droga portowa jak to droga portowa w małej mieścince. Obskurna. Nie należało jednak się tym zrażać, o nie! Przecież cel był wytyczony, wiadomo było dokąd się kierować, toteż było to poczucie, że na koniec tej paskudnej przeprawy czeka nagroda! W postaci starego rybaka, który miałby zabrać Cię na połów. Hej, wizja możliwości złapania nowych Pokemonów a także rozmowy ze starcem. A tacy faktycznie uchodzili za gaduły. Choć zdarzali się teśż tacy, którzy nie bardzo chcieli mielić ozorem. Nie byli tymi "przyjaznymi, poczciwymi staruszkami". Na szczęście Mack taki nie był. Gdy znalazłaś się przy nim, a odnalezienie go nie było to trudne - był to staruszek w podniszczonym daszku z napisem "Mack #1" stojący przy łupince, wątpliwie zwanej łodzią, zagadał do Ciebie wesoło:
- Witaj, Panieneczko! Czy zechciałabyś wybrać się ze starym Mackiem na połów? Oczywiście za opłatą. Jak dla Ciebie, pinkna Panieneczko, to tylko 10$. A obiecuję, że zabiorę Cię w miejsce, gdzie jest dużo Pokemonów. - obiecał. Prawie jak ciemny typ obiecujący małym dzieciom, że jak zejdą z nim do piwnicy to pokaże im małe Growlithe'y. Uroczo.
- Panieneczka włazi na pokład, nie boi się. Zaraz dołączy do nas moja wnusia, ona z nami popłynie. - gadał dalej, pokazując na wejście na jego malutki statek.
W chwilę potem sam wgramolił się na pokład i zaczął wołać:
- Andzia! Andzia! Andzia! - wziął głęboki wdech - Andzia! Andzia! Andzia! - kolejny wdech - Andzia! Aaaaaandzia! Andzia cho no bo - łapczywy wdech, jak gdyby w ostatnie chwili przed uduszeniem się - cho bo czekamy tu! Chcemy płynąć! A już! - umilkł i oddychał niespokojnie.
Świetnie, jeszcze Ci się trafi kapitan z palpitacją serca.
- Idę, dziadku. - zawołał ktoś o ładnym, melodyjnym głosie.
Na pokład weszła młoda dziewczyna, z rudą czupryną spiętą z tyłu.
- Witaj - powiedziała do Ciebie, wyciągając rękę - Jestem Anna. Dla dziadka Andzia. Siadaj, zaraz odbijemy.
_________________



 
   Podziel się na:     
Vegf 






Starter: Oricorio
Profesja: trener uzdrowiciel
Wiek: 22
Dołączyła: 01 Cze 2017
Posty: 20
Wysłany: 2017-06-16, 08:55   

Super czapeczka. Przynajmniej łatwo można cię odnaleźć pomyślała. Nie powiedziała jednak tego na głos, nie będąc pewna jak nieznajomy by zareagował.
Mack… jakby to powiedzieć delikatnie – nie spełniał oczekiwań Kalei. Nie znaczyło to jednak, że nie mógł jej pomóc w spełnieniu celu. Wysiliła się na jak najlepszy uśmiech i grzecznie się przywitała, co by sprawić wrażenie choć w połowie tak optymistycznego człowieka jak Mack. Jednak wątpiła, że jej się to udało.
Mężczyzna co chwila się odzywał, a Kalei grzecznie przytakiwała. Nie zbulwersowała się nawet na cenę, co by nie wyjść na skąpą. A niech straci, byleby było warto.
Weszła na pokład, chociaż miała co do tego wielkie obawy. Rozmiar statku, podejrzany staruszek – to wszystko sprawiało, że opcja pozostania na lądzie wydawała się bardzo kusząca. Westchnęła ciężko, bo mimo swoich wątpliwości wiedziała już co zrobi. Kto nie ryzykuje nie pije szampana, czy coś… a to, że prawdopodobnie krócej pożyje to się przemilczy.
Gdy zobaczyła rudą postać idącą w ich stronę uśmiechnęła się w końcu szczerze. Wnuczka sprawiała o wiele lepsze, a przede wszystkim, mniej podejrzane wrażenie. Jej widok dał nawet nadzieję, że może nic złego ich nie spotka na wodach.
- Kalei – przedstawiła się krótko, ściskając jej dłoń.
Posłusznie usiadła i czekała na to co wydarzy się dalej. Oczywiście mogłaby już teraz zarzucić dwójkę nowo poznanych gradem pytań, jednak nawet ona uważała, że byłoby to niegrzeczne i mogłoby sprawić, że ci zamknęliby się w sobie i nie odpowiedzieli na nic co zadała dziewczyna lub co gorsza, mogliby zostawić ją na lądzie póki nie wypłynęli. A tak, to przecież biednej istotki nie wyrzucą później za burtę… raczej. Zresztą, może już do tego momentu doczeka się jakiegoś pokemona i utonięcie nie będzie jej straszne. Właśnie, pokemony!
- Co można tutaj spotkać? – zagaiła do Anny.
Co – miała tutaj oczywiście na myśli pokemony. Żeby się jeszcze nie okazało, że połowy z Mackiem są popularne tylko wśród miłośników Magikarpi.
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna - SITEMAP - opowiadania

Graficy
Sojusznicy:

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

WAW Pokemon

SNM
SnM

PokeSerwis

Kurs Manga

Lucid Dream

Stray Dogs

Proelium

Riverdale

Oversoul

Morsmordre

Ninshu

Dragon - Space Trip
Dragonst

Orchard Stable

Pokemon Silver
Silver Baner

Genetrix

Hetaliowe Awokado

Rabbit Doubt

France

Czarodzieje

Vampire Diaries
Vampire Diaries

Disney World

Sekret Miasta

Epoka Nordlingów

Horizon

Into Darkness

YLO

Dysharmonia

Eridani

Camp of shadows

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Tvedeane

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Maligna

FT Path Magician

Luciferum
Luciferum zaprasza!

Stado psów

Ninja Clan Wars

Czarny Horyzont

Ardhi

Artemida - Warrior Cats

Noctus

Kraina Snów

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Avengers Assemble

Wizard's World

Król Lew PBF
Król Lew



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników na użytek innych stron bez ich zgody!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.