Pokemon Crystal Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 




Poprzedni temat «» Następny temat
[Poke-KP] Gwen Brown
Autor Wiadomość
Gwen Brown 
Uszanowanko!








Starter: Dragonair
Profesja: trener uzdrowiciel
Wiek: 23
Dołączyła: 24 Kwi 2016
Posty: 5340
Skąd: Lubelskie

Wysłany: 2016-04-24, 08:00   [Poke-KP] Gwen Brown



~ PODSTAWOWE INFORMACJE ~

Imię/imiona: Ariana
Płeć: Samiczka
Gatunek: Noibat
Data urodzenia (wiek): 30.06.2010 (6 lat)
Towarzysz/towarzyszka: Brak, ale może kiedyś trafię na jakąś bratnią duszę.


~ SKAN ~


Poziom: 28
Typ:
Ewolucja: Noibat (48lvl) -> Noivern
Ataki: Screech, Supersonic, Tackle, Leech Life, Absorb Gust, Bite, Wing Attack, Agility, Air Cutter, Roost
Nauczone: Steel Wing, Shadow Ball, Heat Wave, Double Team
TM/MT: Aerial Ace, Attract, Thief, Sleep Talk
Umiejętność: Infiltrator - Podczas ataku ignoruje "bariery" powstałe w wyniku ruchów Reflect, Light Screen, Safeguard i Substitute.
Trzyma: - za każdym razem, gdy Pokemon posiadający ten przedmiot zada obrażenia, leczy 1/8HP od zadanych obrażeń.

~ OPIS FABULARNY ~

Opis wyglądu:

Jak wyglądam doskonale widać. Tak jak każdy szanujący się Noibat mam gęste, połyskujące futerko w odcieniach fioletu. Ja jednak jestem troszkę inna, mianowicie jestem mniejsza niż standardowy przedstawiciel mojego gatunku. Mierzę równo 30cm wzrostu, ważę 6kg, a rozpiętość moich skrzydeł wynosi około 1,5m. Skoro już jesteśmy przy skrzydłach, moje są większe i smuklejsze, co w połączeniu z moimi rozmiarami pozwala uzyskać lepszą szybkość i zwrotność niż u zwykłych Noibatów. Ale niestety, przy większych wichurach, wiatr potrafi mnie "zdmuchnąć". Cóż, coś za coś. Mam też duże, żółciutkie oczka i spore uszy. To akurat cechy typowe dla mojego gatunku. Oczy jak oczy, ale moje uszy są jak sonar, którym z łatwością wyłapię nawet najmniejszy szmer. Tutaj jednak pojawia się inna z moich specjalnych cech- prawe ma nieco postrzępioną krawędź. To pamiątka po spotkaniu z łapą Pyroara, z czasów wczesnego dzieciństwa. Co jeszcze? Czasami zdarzy mi się "poświecić" swoim uzębieniem. Ale tu nie mam powodów do wstydu- mam mordkę pełną, zdrowych, białych kiełków.

Opis charakteru:

Jestem raczej indywidualistką. Nie to, że nie lubię innych pokemonów. Po prostu nie znoszę kiedy ktoś bez proszenia ładuje mi się z kopytami (czy co mu tam wyrosło) w moje sprawy. Wolę innych traktować z lekkim dystansem. Innych, czyli w sumie wszystkich, bo jeszcze nie miałam okazji zawiązać jakiejś nowej przyjaźni. Ale nawet jeśli już się przed kimś otworzę, to i tak zdarza mi się doszukiwać u owego "ktosia" jakich niecnych podtekstów. Po prostu tak już mam, że jestem z natury podejrzliwa.
A skoro już jesteśmy przy kwestii lubienia i nie lubienia- szczerze nie znoszę innych Noibatów i Noivernów. To taki mój uraz od czasów wczesnego dzieciństwa, kiedy własne stado mnie pozostawiło na pastwę losu. Nie wiem co zrobiłabym przy okazji jakiegoś przypadkowego spotkania z jakimś przedstawicielem mojego gatunku. Ale na pewno miło by nie było...
Ludzi i tego co typowo ludzkie szczerze nienawidzę , a pokemony które upadły na tyle nisko, by stać się ludzkimi niewolnikami, traktuję z ogromną pogardą. Nigdy nie mogłam pojąć czemu wolą spełniać zachcianki tych dwunogów zamiast żyć sobie na wolności. Ja nie chcę takiego życia. Nigdy. Właśnie dlatego unikam ludzi i potencjalnych niebezpieczeństw.
Wiem kiedy nie warto pakować się w bójkę i po prostu chyłkiem się wycofać. Raczej nie prowokuję starć z silniejszymi od siebie- cenię sobie swoje zdrowie i życie. Właściwie jestem dość rozważna i zwykle dokładnie planuję swoje posunięcia. Lubię mieć wszystko ładnie zorganizowane.
Lubię też się uczyć nowych rzeczy i bardzo szanuję swoich nauczycieli. Prawdę mówiąc nauka nie sprawia mi większych trudności. Zazwyczaj. Ale nawet jeśli coś mi nie wychodzi, jestem na tyle uparta by powtarzać daną czynność do skutku. Nie przepadam za proszeniem kogoś o pomoc. Zazwyczaj sama chcę do czegoś dojść. Bo co mi to da, jeśli ktoś mnie wyręczy? Fakt, czasami taka pomoc się przyda, ale mimo wszystko zawsze czuję się potem taka słaba i nieporadna.
Moją największą wadą jest... kompleks siły. Boli mnie, że zostałam porzucona tylko dlatego, że byłam nieporadnym, kilkudniowym pisklakiem. Dlatego nie znoszę przyznawać się do słabości lub że czegoś nie potrafię zrobić. Jestem też skłonna uczyć się czegokolwiek, bo zawsze mam wrażenie, że bez tej czy innej umiejętności jestem za słaba.
Bardzo nie lubię kiedy ktoś mnie krytykuje. No, co innego kiedy to taka zdrowa krytyka. Ale kiedy ktoś mnie otwarcie obraża, często mogę się odgryźć pięknym za nadobne.

Historia:

Przyszłam na świat w środku pewnego ciepłego lata. W rozległej jaskini, w górach ciągnących się na południowym wschodzie regionu Kalos. Ale to był dawno. Wtedy jeszcze miałam rodzinę i stado. Nie było nas jakoś dużo- powiedziałabym, że w sam raz. Kilka Noibatów i Noivernów, ot i wszystko. Ja byłam ze wszystkich nie tylko najmłodsza, ale i najmniejsza. Z mojego punktu widzenia, zapowiadało mi się spokojne, może nawet lekko nudnawe życie.
Spokojne? Niedoczekanie. Jakieś kilka dni po tym jak opuściłam skorupkę jaja przyszli oni. Tajemnicze dwunogi, którzy starsi nazywali ludźmi. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co ich pojawienie się może oznaczać. Myślałam, że to tylko nieszkodliwi intruzi, których ktoś zaraz pogoni. Niestety myliłam się i to bardzo. Niektórzy nazywali ich łowcami. Obcy mieli takie śmieszne czerwono-białe kulki, które nazywali Pokeballami oraz jakieś dziwne kije, które pluły siatkami. Mieli też pokemony, które wypuszczali z owych kulek, a one spełniały każdy ich rozkaz. Zupełnie jak jacyś niewolnicy! Nijak nie mogłam tego zrozumieć. Czemu ktoś zdrowy na ciele i umyśle pozwala sobą sterować? Czemu te pokemony zachowują się jak jakieś marionetki, pozbawione własnej woli? Nie widzą, że robią źle? W ogóle cała ta sytuacja wydawała się dla mnie czysto abstrakcyjna i tak na prawdę do samego końca nie wiedziałam czego się spodziewać. Ostatecznie co może wiedzieć o życiu niespełna dwutygodniowy pisklak? Dopiero kiedy rzucili się na nas zrozumiałam co tak właściwie się dzieje. Ludzie przybyli tu, bo chcieli nas wyłapać. Wszystkich jak leci, bez żadnego sensownego powodu. Pamiętam, że początkowo próbowaliśmy się bronić, ale ludzie i ich słudzy okazali się silniejsi. Ostatecznie wszyscy zaczęli uciekać. Ja też próbowałam i nawet nieźle mi to wychodziło... Przynajmniej do póki nagle nie poczułam bolesnego uderzenia w ucho przez co zostałam strącona na ziemię. Nade mną stał wielki ognisty lew- Pyroar. W tej chwili nawet nie pamiętałam skąd wiedziałam, jakim gatunkiem jest ten pokemon. Zadziałał jakiś odruch, jakaś zasłyszana ciekawostka. Ale i bez tego wiedziałam jedno - to drapieżnik, z którymi takie kruszynki jak ja musiały się liczyć.
Tymczasem w jednej chwili zostałam odcięta od stada i pozostawiona samej sobie. Bałam się. Straszliwie się bałam. Tego uczucia nie zapomnę do końca życia. Kiedy w jednej chwili wali ci się na głowę cały świat... Tylko to był dopiero początek. Pamiętam, jak nawoływałam rodziców. Kogokolwiek właściwie. I właśnie wtedy spotkał mnie największy zawód w życiu. Moja rodzina mnie zignorowała. Widziałam, że mnie usłyszeli. Widziałam jak na mnie patrzyli. Ale nie zrobili nic by mi pomóc. Po prostu w jednej chwili odwrócili się i zostawili mnie. Dotarło do mnie, że spisali mnie na straty, jako najmniejsze i najsłabsze stworzonko w stadzie, uznali za niepotrzebną i nie wartą zachodu. W końcu były inne Noibaty- większe i silniejsze ode mnie. Po co komu taki niewyrośnięty pisklak jak ja? Przerażona tym faktem, krwawiącym i bolącym uchem, ciągłą obecnością Pyroara oraz ogólnie panującą paniką, byłam w stanie tylko zwinąć się w kulkę i czekać na rozwój wypadków.
Możliwe, że gdyby nie pewien rozwój wypadków, mogłabym skończyć w jednej z tych ludzkich kulek. Albo i gorzej - w czyimś żołądku. Tak się jednak nie stało. Niespodziewanie pojawił się Nestor. Był najstarszy i najmądrzejszy ze wszystkich Noivernów w stadzie. On jeden pospieszył mi z pomocą. Wtedy, kiedy wpadł na tego wrednego lwa, był dla mnie jak jakaś biała smuga. Dosłownie błysnął mi przed oczami, a potem gdy się obejrzałam, Pyroar leżał kawałek dalej, próbując się pozbierać i wstać. Trwało to dosłownie chwilkę, ale dla mnie czas jakby zwolnił.
Pamiętam jak potem Nestor chwycił mnie w zęby i po chwili puścił się biegiem ku tunelom w głębi jaskini. W przeciwieństwie do innych, on nie mógł latać. Już nie. Nie pozwalały na to stare rany, przez które nie mógł sam z siebie wzbić się w powietrze. Ale nawet biegnąc czy skacząc i odbijając się od ścian, był na tyle szybki, że błyskawicznie wysforował się przed pościg. Nestor może i był stary oraz momentami wybitnie zniedołężniały, ale w tej chwili dał mi się poznać z zupełnie innej strony. Okazał się być silny, uparty i bardzo sprytny. Wtedy, kiedy mnie tak niósł, czułam się trochę jak jakiś niepotrzebny przedmiot. Zaufałam jednak swemu wybawcy i potulnie dawałam się ponieść gdziekolwiek byle tylko być dalej od tych ludzi. Nie miałam pojęcia gdzie mnie niósł, dotąd nie wolno mi było samemu latać po tych tunelach. To nie był jednak problem. Nie liczyło się to co ja wiedziałam- wystarczał mi fakt, że Nestor wiedział. Tymczasem Nestor kluczył i krążył po tunelach, tak długo, aby jak najbardziej zmylić ludzi. On doskonale znał te tunele. Prawdopodobnie był jednym z tych, którzy zlatali każdy ich zakamarek. Poruszał się pewnie, niemal intuicyjnie.
Szczerze mówiąc, trochę bałam się w ogóle odzywać do niego. Dopiero potem, kiedy nie słyszałam już ludzi i tego ich jazgotu, zdecydowałam się go zapytać, gdzie właściwie mnie zabiera. Wyjaśnił mi tylko, że do innego wyjścia, po drugiej stronie góry. I tak było. Dość długo kluczyliśmy pośród skalistych tuneli i jaskiń, ale kiedy wyszliśmy na zewnątrz, przed nami rozciągał się zupełnie nieznany mi teren.
Tak oto zostaliśmy na siebie skazani. Ja- mała kruszynka i on- stary smok. Pytałam go potem czemu nie uciekł z resztą stada. Czemu w ogóle zadał sobie trud, aby ratować taką drobinę. Odparł, że owszem, mógłby za nimi podążyć, ale poza jaskinią nie dałby rady dotrzymać im kroku i prędzej czy później, ludzie by go złapali. Trudno się nie zgodzić, w jaskiniach był dużo sprawniejszy. Kiedy odbijał się od ścian tuneli lub wspinał po formacjach skalnych zupełnie nie widać było po nim, że kulał albo, że nie widzi na jedno oko. Ta ograniczona przestrzeń, na swój sposób przywracała mu dawną sprawność.
Jedno było jednak pewne, nie mogliśmy zostać w jaskiniach po tej stronie. Musieliśmy się liczyć z ewentualnością, że ludzie w jakiś sposób połapią się w tych wszystkich tunelach i ostatecznie trafią też tutaj. Wtedy mięliby nas jak na dłoni. Czy nam się to podobało, czy nie, byliśmy zmuszeni aby rozejrzeć się za jakimś nowym domem.
Pozbawieni stada, musieliśmy radzić sobie sami. Chociaż, to Nestor dowodził, a ja tylko potulnie wypełniałam jego polecenia. Już od pierwszych chwil na tym świecie, miałam wpojony szacunek dla niego, więc nawet jeśli jakieś z jego poleceń średnio mi odpowiadało, zaciskałam zęby i po prostu robiłam co chciał. Bo tak trzeba. Poza tym uratował mnie, byłam mu to winna.
Po jakimś czasie Nestor znalazł dla nas nową jaskinię, mniejszą i położoną w dużo mniej dostępnym miejscu tak, aby nawet jeśli pojawią się w okolicy ludzie, mieli oni trudności z dostaniem się do środka. A potem zaczęła się moja nauka. Nestor postanowił mi przekazać całą swą wiedzę, a przynajmniej jej większą część. Chciał dać mi to, czego nie mogli dać wyrodni rodzice i stado. Uczył mnie walki, jak szukać pożywienia czy kryjówek. Był dla mnie jak ojciec i wkrótce właśnie tak zaczęłam go traktować. Przez dłuższy czas czułam się na prawdę szczęśliwa i praktycznie zapomniałam już o ludziach i tym co stało się w naszej starej, rodzinnej jaskini. Niestety, zawsze kiedy coś zaczyna się układać, zawsze musi się niespodziewanie popsuć...
Tamten dzień nie był jakiś szczególny, był raczej jednym z tych zwykłych. Pamiętam, że przebywaliśmy w głębi jaskini, a Nestor pokazywał mi jakieś roślinki i porosty, porastające skały. Pokazywał które nadawały się do jedzenia, gdyby trzeba było posilić się w jakichś ekstremalnych warunkach, a których unikać. W pewnej chwili usłyszeliśmy stuknięcie. Takie jakby ktoś upuścił kamyk. Nie zwróciliśmy na to uwagi. Bo kto by zwrócił? W jaskiniach często było słychać takie stuki- ten nie był niepokojący. Ale nagle, niedługo potem rozległ się głośny trzask, dobiegający jakby z głębi skał. Z góry zaczęły też sypać się drobniejsze i większe kamyki, a wszystko dookoła jakby zaczęło się trząść. Wtedy ze zgrozą stwierdziliśmy, że nasza jaskinia zaczyna się walić. Od razu rzuciliśmy się do ucieczki. Z każdą sekundą było już tylko gorzej. Na odcinku najbliżej wyjścia spadały już dość duże skały, a samo wyjście było ledwie widoczne w chmurach kurzu.
Wtedy też Nestor po raz drugi uratował mi życie. Pamiętam jak niespodziewanie chwycił mnie w zęby i gwałtownym zamachem, wyrzucił ku wyjściu. Siłą bezwładu skończyłam zarywając o ziemię przed jaskinią. Ale on został w środku. Wtedy widziałam go po raz ostatni. Przestał biec i po prostu pozwolił przywalić się przez skały. Musiał zauważyć, że oboje nie damy rady tak szybko się wydostać, więc pomógł mi, ale... sam został. Byłam przerażona. Rzuciłam się ku skałom, próbując je odrzucać. Krzyczałam, płakałam i błagałam, by mnie nie zostawiał. Że zaraz go odkopię. Chciałam go wyciągnąć, zobaczyć. Ale te kamienie były takie ciężkie... Gdzieś w głębi duszy wiedziałam, że to niemożliwe, aby przeżył. Nie po czymś takim. Mimo to i tak zawzięcie przerzucałam kolejne skały. Ale w końcu przestałam robić nawet to...
W pewnym momencie zwyczajnie nie czułam już nic. Ani emocji, ani głodu czy pragnienia. Nic, była tylko pustka. Popadłam nawet w swego rodzaju letarg. Trzymałam się ciągle przy zasypanej jaskini. Nie jadłam. Nie oddalałam się. Po prostu tam byłam i czekałam. Jakby Nestor miał zaraz wyjść. Byłoby jak dawniej, jakby nic się nie stało. Ale nie przychodził i świadomość tego, że już nie przyjdzie tylko pogarszała mój stan. Nie wiem ile czasu tak trwałam. W końcu coś we mnie pękło. Którego dnia wstałam i po prostu odleciałam.
W tym momencie postanowiłam sobie kilka rzeczy. Że przetrwam i będę silna. Dla niego. Żeby to czego mnie nauczył i jego poświęcenie nie poszło na marne. Postanowiłam, że jeśli będę musiała to zlecę cały świat, aby zdobyć mądrość i doświadczenie dorównujące Nestorowi. A potem odszukam rodzinne stado i pokażę im wszystkim. Pokażę że nikt nie będzie mną pomiatał. Że nie jestem niepotrzebna. Że nie jestem już tym słabym i przerażonym pisklakiem. Nigdy więcej.

Rodzina:

Prawie nie pamiętam swoich biologicznych rodziców, czy członków stada. Nawet nie bardzo wiem czy chcę ich pamiętać. Prawdopodobnie żyją, osiedliwszy się w jakiejś innej jaskini. Mam do nich ogromny żal, że pozostawili mnie na pastwę losu.

Nestor- najstarszy i najmądrzejszy Noivern w stadzie. Wszyscy darzyli go ogromnym szacunkiem. W stadzie pełnił kilka funkcji- uzdrowiciela, starszego stada, nawet czegoś w rodzaju szamana czy kapłana. Był albinosem, przez co niesamowicie się wyróżniał i był nie do pomylenia z kimkolwiek innym. Lubiłam te jego biało-różowe łuski. Chociaż, właściwie były bardziej szare niż białe i nie połyskiwały tak ładnie jak u innych, młodszych Noivernów. Ze względu na stare rany kulał, oślepł na prawe oko oraz był niezdolny do poderwania się z ziemi i lotu. Czasami zdarzało mu się szybować, ale tylko jeśli zeskoczył z odpowiedniej wysokości. Podobno w latach młodości był niesamowitym wojownikiem. Zamiast uciekać wraz ze stadem został i zaopiekował się mną, przekazując większość swej wiedzy. Zginął, ratując mnie kiedy zawaliła się nasza jaskinia.


~ CIEKAWOSTKI ~

- Dobrze się wspinam, bez problemu wlezę na jakieś drzewo czy skały
- Nestor nauczył mnie rozpoznawać niektóre rośliny przy szukaniu pożywienia oraz odczytywać pogodę na podstawie chmur
- Nie przepadam za innymi Noibatami oraz Noivernami- jedynym, którego szczerze szanowałam i kochałam był Nestor
- Czasami zdarza mi się lecieć bezszelestnie, jednak dopiero ćwiczę tę umiejętność i nie zawsze mi to wychodzi
- Postanowiłam, że nigdy nie dam się pochwycić i zamknąć w pokeballu- nienawidzę ludzi
- Moim najlepszym zmysłem jest słuch, ale to chyba nie powinno nikogo dziwić, wszak każdy Noibat czy Noivern z tego słynie
- Jestem właściwie wszystkożerna- jeśli jestem głodna zjem to co akurat się nawinie: jagody, mięso, korzonki... Cokolwiek.


~ CELE ~

- Chcę odnaleźć swoje rodzinne stado i pokazać im, że nie jestem tak słaba i niepotrzebna, jak wszyscy myśleli
- Pragnę z całej mocy dowieźć swej siły oraz ewoluować, aby zostać możliwie najpotężniejszym Noivernem, takim jak Nestor był w moich oczach
- Chcę też zwiedzić świat i poznać różnych nauczycieli, którzy pomogliby mi osiągnąć marzenia o sile i mądrości

To tylko moje podstawowe cele i nie wykluczam wysnucia jakichś mniej lub bardziej istotnych, zależnie od tego co mnie spotka w podróży.


~ EKWIPUNEK ~

- 6x Lum Berry
- 3x Tamato Berry
- 5x Hondew Berry
- 4x Cheri Berry
- 5x Sitrus Berry
- 3x Perism Berry
- 2l wody mineralnej
- TM Thief (zużyty)
- Lusterko do komunikacji z Manimarco - hasło: exhibere

~ Mini-event ~
31.05.2017 - 0,5lvl
25.06.2017 - 0,5lvl
22.08.2017 - 0,5lvl



A po ewolucji będę wyglądać tak
O ile Ariana w poprzedniej formie była kurduplem z większymi skrzydłami i poszarpanym uchem, tak po ewolucji jest nieco wyższa niż standardy przewidują i znacznie dłuższa (to akurat przekłada się głównie na ogon). Z poprzedniej ewolucji zachowała większe skrzydła i poszarpane ucho. A więc z małego smoka po przejściach zrobił się wielki smok po przejściach ;)
Ostatnio zmieniony przez Gwen Brown 2017-12-07, 16:35, w całości zmieniany 33 razy  
 
   Podziel się na:     
Panda 
Christmas Cleaning



Wiek: 20
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 1795
Wysłany: 2016-04-24, 10:23   

_________________


| Karta Postaci | Box | Bank | Moje Trofea | MyAnimeList |

 
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna - SITEMAP - manga

Graficy
Sojusznicy:

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

WAW Pokemon

SNM
SnM

PokeSerwis

Kurs Manga

Anime Centrum
anime online

Lucid Dream

Stray Dogs

Proelium

Riverdale

Oversoul

Morsmordre

Ninshu

Dragon - Space Trip
Dragonst

Orchard Stable

Pokemon Silver
Silver Baner

Genetrix

Hetaliowe Awokado

Rabbit Doubt

France

Czarodzieje

Vampire Diaries
Vampire Diaries

Disney World

Sekret Miasta

Epoka Nordlingów

Horizon

Into Darkness

YLO

Dysharmonia

Eridani

Camp of shadows

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Tvedeane

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Maligna

FT Path Magician

Luciferum
Luciferum zaprasza!

Stado psów

Ninja Clan Wars

Czarny Horyzont

Ardhi

Artemida - Warrior Cats

Noctus

Kraina Snów

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Avengers Assemble

Wizard's World

Król Lew PBF
Król Lew



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników na użytek innych stron bez ich zgody!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.