Pokemon Crystal Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 




Poprzedni temat «» Następny temat
Przychodnia
Autor Wiadomość
Daisy7 





Wiek: 19
Dołączyła: 25 Mar 2016
Posty: 4599
Skąd: niedaleko Lublina ;'3
Wysłany: 2016-04-21, 18:17   Przychodnia

~ Przychodnia ~

Główne zajęcia:
- badanie pacjentów
- sprzątanie
- praca na recepcji
- pomoc pielęgniarce
Dni robocze:
Wtorek, środka i niedziela, 6:00 - 18:00.
Wynagrodzenie:
Pieniądze w zakresie 0-2200$.
_________________
< 3

"Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy już się wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością!"

~ Tove Jansson, "Dolina Muminków w listopadzie"
 
   Podziel się na:     
SayuriSagi 
Wonderful Wonder World








Starter: Duskull
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 19
Dołączyła: 24 Kwi 2016
Posty: 1345
Wysłany: 2016-12-28, 16:25   

Ostatnimi czasy nie miałam w sumie nic do roboty, więc po długim namyśle postanowiłam spróbować pracy z typu jednodniowych. Byłam naprawdę zdumiona, kiedy odkryłam, że tego typu robota obejmuje również różnoraką pomoc w przychodni. W miarę szybko udałam się do wybranego przeze mnie miejsca dzisiejszej pracy, aby jak najszybciej ją zacząć. W końcu, jeśli będę naprawdę pomocna, to może dostanę jakąś premię.
Na miejscu znalazłam się już o siódmej rano. Trochę wcześniej, ale i tak jestem przyzwyczajona do wczesnego wstawania. Po przejściu przez drzwi poświęcam kilka sekund na w miarę dokładne obejrzenie całej recepcji i zlokalizowanie jakiegoś punktu, gdzie mogłabym się dowiedzieć, co takiego mogę robić. Jedynym rzucającym się w oczy miejscem jest lada, przy której jedna z pielęgniarek zapisuje pacjentów na badania. Cóż, chyba tam muszę szukać pracy. Ustawiam się na końcu kolejki, która liczyła trzy osoby i czekam na swoją kolej. Na szczęście nie zajęło to długo. Raz dwa staję twarzą w twarz z recepcjonistką.
- W czym mogę pomóc? - spytała mnie różowowłosa kobieta.
- Przyszłam ... w sprawie pracy jednodniowej. Czy trafiłam we właściwe miejsce? - pytam się nieśmiało. Po raz pierwszy w życiu mam wykonywać robotę za pieniądze i nie wiem, jak powinnam się zachowywać.
Kobieta uśmiechnęła się do mnie, aby odrobinę podnieść stojącą przed nią dziewczynę na duchu. Wyszła zza lady i kiwnąwszy na mnie ręką udała się korytarzem do innego pomieszczenia. Od razu ruszyłam za nią i po kilku sekundach znalazłam się w dyżurce. Kobieta rozmawiała już z jakimś mężczyzną, który wydał mi właściwe instrukcje.
Na początku miałam pomóc recepcjonistce w przyjmowaniu zgłoszeń w holu głównym. Nie było to jakieś strasznie trudne zadanie, więc się nie stresowałam. Przez około trzy godziny stałam za ladą i zapisywałam po kolei pacjentów na badania bądź wizyty. Akurat dzisiaj nie było dużej liczby chorych, więc spokojnie nadążałam z pracą. Po upływie tego czasu miałam półgodzinną przerwę, która poświęciłam na zjedzenie drugiego śniadania w małej kafejce. Nie ma to jak pyszna kanapka z serem, sałatą i pomidorkiem.
Po zjedzeniu skromnego posiłku dostałam nowe zadanie - miałam udać się na jedno z wyższych pięter i pomóc jednej z pielęgniarek w opiece nad pacjentami. Jak dotarłam na miejsce odkryłam, że jest to oddział dziecięcy. Czyli będę zajmować się maluchami. Nawet nieźle, myślałam na początku będąc naiwną. W każdej z czterech sal, na które składał się oddział, panował straszliwy hałas. Dziewczyna, której miałam pomagać, wyglądała na niewiele starszą ode mnie i ciągle biegała od jednego pomieszczenia do drugiego. Dzieci urządziły sobie istne pole bitwy na korytarzu, tworząc z poduszek i prześcieradeł fortece ciągnące się od jednej ściany do drugiej. Patrząc na ten obrazek stwierdziłam, że zdecydowanie przyda nam się pomoc. Bez zbędnych wyjaśnień wypuściłam wszystkie Pokemony i poprosiłam je, aby skupiły na sobie uwagę maluchów, bym wraz z drugą dziewczyną mogłam posprzątać bałagan.
Chwilę zajęło im to, ale już wkrótce wszystkie rozrabiaki siedziały grzecznie na podłodze i oglądały pokaz urządzony przez stworki, dzięki czemu mogłam w spokoju uporządkować porozrzucane rzeczy. Udało mi się znaleźć chwilkę, aby spojrzeć, co takiego się dzieje, że dzieci siedzą tak cichutko. Wsunęłam głowę do jednej z sal i zobaczyłam, jak moje Pokemony zawinięte w różne szmatki wystawiają przedstawienie. Miałam trudności z rozpoznaniem, co takiego odgrywają, aż doszłam do wniosku, że na scenie jest kilka grup, z czego każda opowiada o czymś innym. Lekko się uśmiechnęłam i wróciłam do dalszej pracy.
Kiedy w końcu ogłoszono, że mamy przerwę, spojrzałam na zegar i odkryłam, ze jest już godzina piętnasta. Prawie pięć godzin sprzątałam ten bałagan i pilnowałam, aby maluchy ponownie nie narozrabiały. Przeciągnęłam się i pozwoliłam, aby Pokemony się pożegnały z dziećmi, zanim wszyscy zeszliśmy do kafejki, w celu zjedzenia obiadu. Po posileniu się stwierdziłam, ze może jeszcze trochę pomogę ze sprzątaniem.
Podeszłam do pierwszej lepszej osoby z personelu, która stała na korytarzu i spytałam, czy nie trzeba gdzieś zrobić porządku. Człowiek chwilę się zastanowił i powiedział, bym ogarnęła poczekalnie przed gabinetem dentystycznym. Udałam się na wskazane miejsce i uznałam, że nie mam prawie niczego do roboty. Panował tutaj względny ład, wiec jedyną rzeczą, którą zrobiłam, było ułożenie leżących magazynów o różnej tematyce, od motoryzacji po prasę codzienną, w ładne kupki. Podniosłam parę walających się po podłodze papierków po cukierkach i wyrzuciłam je do kosza na śmieci. No, teraz jest chyba wszystko w dobrym stanie.
W końcu stwierdziłam, że chyba dużo dzisiaj zrobiłam, więc udałam się do dyżurki, aby odebrać wynagrodzenie. Po dostaniu pieniędzy uprzejmie pożegnałam się z pracownikami przychodni i opuściłam budynek, aby resztę dnia spędzić na przygotowaniu się na jutrzejszy poranek.
_________________
Jeziorko | Rezerwat | Ogródek
  
 
   Podziel się na:     
Gwen Brown 
Uszanowanko!








Starter: Dragonair
Profesja: trener uzdrowiciel
Wiek: 23
Dołączyła: 24 Kwi 2016
Posty: 5169
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2016-12-28, 17:03   

855$ dla ciebie :)
_________________
KP | Bank | BOX | Trofea | Dolary | Jeziorko | Rezerwat | Ogródek | Poke-KP
 
   Podziel się na:     
Rabarbarossa 
Ruina Włóczynoga





Profesja: trener hodowca
Dołączyła: 10 Wrz 2017
Posty: 157
Wysłany: 2017-09-13, 14:22   

Kto rano wstaje, temu pracodawca daje większą wypłatę. Biorąc sobie do serca to hasło, zjawiłam się na miejscu z samego rana, gdy drzwi przychodni zamknięte były jeszcze na głucho. Czekałam dobre dziesięć minut, nim na horyzoncie pokazał się wreszcie spóźniony pracownik, by wpuścić mnie do środka.
- Widzę, że ranny ptaszek z pani – mruknęła z pobłażliwym uśmiechem sprzątaczka, wyjmując klucze. – Ale mnie ta nadgorliwość nie przeszkadza. Recepcja jest czynna dopiero od ósmej, więc na dwie godziny przejmuję dowodzenie. Roboty będzie dla pani w tym czasie dosyć, zapewniam.
Weszłyśmy do jasnego korytarza. Podłogi wydawały się lśnić czystością, zapewne wyszorowane wczorajszego wieczora, więc nie bardzo wiedziałam, co tutaj jest do roboty. Sprzątaczka szybko jednak usunęła moje wątpliwości, wręczając mi ścierkę i płyn do mycia okien wraz z poleceniem:
- Zajmij się parterem, a potem zaopiekuj się piętrem. Tylko pamiętaj, że szyby mają dwie strony.
Cóż było robić? Nie jest to może szczególnie interesująca praca, ale nie wymaga też specjalnego skupienia uwagi. Podśpiewując z cicha, przystąpiłam do czyszczenia okien oraz parapetów, na których niewychowane Pidgey’e pozostawiły swoje ślady. Gdy zakończyłam pracę, ruszyłam na poszukiwania mojej nemezis. Natknęłam się na nią w pół drogi, gdy przyglądała się uważnie jednemu z umytych okien.
- Czysto, żadnych smug. Dobra robota. – Sprzątaczka poklepałam mnie przyjaźnie po ramieniu, a potem zaprowadziła na podwórze. – Tutaj masz węża ogrodowego. Podlej kwiaty na całym terenie. Możesz też zrosić trawę, bo jakaś mizerna jest. Nie dziwota, ostatnio bardzo mało padało.
To będzie szybka, przyjemna robota – pomyślałam. Oj, jak bardzo się pomyliłam! Ogród zakładał tutaj chyba jakiś wielki wielbiciel roślinności. Klomby, skrzynki i doniczki dosłownie zaścielały całe podwórze. W efekcie dokładne podlanie wszystkiego zajęło mi więcej czasu, niż uprzednie mycie okien. W końcu jednak w starciu ja vs flora przychodni odniosłam druzgocące zwycięstwo. Sprzątaczka doceniła moje starania, wręczając mi drożdżówkę na śniadanie, a potem odesłała do recepcji. Tam czas zleciał nadzwyczaj przyjemnie, bo mimo że spędziłam tam czas aż do południa (wyłączając dziesięciominutową przerwę), był to w gruncie rzeczy dobry relaks. W chwilach, gdy nie trzeba było wpisywać żadnych gości i kierować ich do odpowiednich sal, czy też udzielać odpowiedzi na powtarzające się pytania („Tak, Growlithe musi zostać schowany do Pokeballa. Nie, nawet Lillipupa nie można wprowadzać na rękach. Przekreślony pies na drzwiach tyczy się każdego Pokemona, kotów także, droga pani.”) miałam nawet czas, by poczytać w magazynie relację z ostatniego finału pokazów Pokemon, zaledwie sprzed dwóch dni.
Następnie trafiłam pod skrzydła oddziałowej pielęgniarki. Zleciła mi zrobienie południowego obchodu, w którym miałam sprawdzić stan pacjentów i wypytać, czy nie wystąpiły jakieś nowe dolegliwości. Jak to w takich miejscach bywa – część pacjentów była bardzo miła i skora do rozmowy (jak kobieta, która należała do tego uroczego typu starszych pań, które z miejsca nakarmiłyby cię kabanosami domowej roboty, gdyby tylko były pod ręką), a część… cóż, lepiej po prostu zapomnieć. Ale trzeba się liczyć z tym, że ludzie, których coś boli, z reguły nie są w najlepszym nastroju. Zgłaszane skargi na złe samopoczucie spisywałam w notesie, który po zakończonym wywiadzie zaniosłam pielęgniarkom. Wtedy jedna z nich poleciła mi pójść z sobą i pomóc przy zmianie opatrunku oraz wydawaniu leków. Oczywiście zgodnie z procedurami nie wolno mi było samej tych leków aplikować, ale do mnie należało nabieranie odpowiednich dawek i podawanie ich w dłonie pielęgniarki.
- Możesz skoczyć do stołówki i zanieść obiad pacjentom starszym i ze złamaną nogą – poleciła na zakończenie. - Potem jesteś wolna, ale pamiętaj, że o piętnastej trzydzieści wracasz na recepcję.
Posłusznie więc zapakowałam talerze na wózek z kółkami i zaczęłam rozwozić talerze pacjentom. Niektórzy zagadywali mnie wesoło, jak młody mężczyzna, który z zadziwiającym humorem opowiedział mi o tym, w jaki sposób jego kończyna skończyła w gipsie, gdy kopnął kamień, który okazał się być Geodude’m. Z kolei jeden przemiły staruszek zaczął opowiadać fascynujące historie o miejscach, które odwiedził jako trener Pokemon, gdy był jeszcze młody. Ponieważ był ostatnim z pacjentów, pozwoliłam sobie posiedzieć przy nim dłużej i posłuchać uważnie jego opowieści. Tam przydybała mnie oddziałowa.
- Dziewczyna z recepcji żaliła się, że zmiana nie przyszła – rzuciła, pół kwaśno, a pół pobłażliwie.
Spojrzałam na zegarek; rzeczywiście, powinnam już od dziesięciu minut wrócić na recepcję! Podziękowałam staruszkowi za mile spędzony czas i popędziłam na złamanie karku na stanowisko. Ruch o tej porze był zdecydowanie większy, niż przed południem, ciężko było znaleźć chwilę na zjedzenie kanapki. Cóż, ludzie wrócili z pracy, więc nie dziwota, że wykorzystują wolny czas na odwiedziny swoich bliskich. Tym razem jednak spędziłam tam zaledwie godzinę, ponieważ potem byłam potrzebna w kuchni, aby pozmywać naczynia po obiedzie. Zostało sporo resztek, a ponieważ przy porannym podlewaniu roślin zauważyłam kręcące się dookoła ogrodu Purlloiny i Meowthy, wzięłam plastikowy pojemniczek po moich kanapkach, dyskretnie wygarnęłam na niego jedzenie i wystawiłam za kuchenne drzwi. Niech sobie puszki-okruszki trochę podjedzą. Ciężkie musi być życie takiego bezpańskiego kociaka.
Zmywanie po tylu pacjentach zajęło mnóstwo czasu, nawet pomimo dwóch innych par rąk do pomocy. A potem rzecz jasna trzeba było jeszcze to wszystko powycierać, ułożyć ładnie na półkach i wytrzeć dokładnie wszystkie szafki. Za to jak wielkie było uczucie satysfakcji, gdy wszystko było gotowe! Zerknęłam na zegarek; właśnie dochodziła osiemnasta. To znak, że czas udać się po wypłatę. A potem już tylko zjeść porządną kolację, rzucić się na materac i pozwolić sobie na porządny odpoczynek!
  
 
   Podziel się na:     
Gwen Brown 
Uszanowanko!








Starter: Dragonair
Profesja: trener uzdrowiciel
Wiek: 23
Dołączyła: 24 Kwi 2016
Posty: 5169
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2017-09-14, 17:20   

Ładnie. 1050$ dla ciebie :)
_________________
KP | Bank | BOX | Trofea | Dolary | Jeziorko | Rezerwat | Ogródek | Poke-KP
 
   Podziel się na:     
Neapolitan 
Wyglądasz na miłośnika lodów~







Starter: Riolu
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączyła: 17 Wrz 2017
Posty: 41
Wysłany: 2017-09-24, 07:27   

(no więc zdaję sobie sprawę, że przesadziłam z rozpisaniem się xD)

"Czas wolny dla siebie"? A w jakim to języku? Bo te stwierdzenie nie znajduje się w żadnym słowniku Rosallie. Ale to normalne gdy jest się pracoholikiem. Praca daje wrażenie spełnienia, zajmuje myśli. Zajęte ręce to niepokaleczone ręce, a Rosie jest jedną z tych bardziej stresujących się osób. Co prawda protetyczne palce dają ulgę skupiając uwagę na sobie, ale nie skierują twoich myśli w inną stronę. A od tego jest praca, nie wspominając o możliwości zarobienia kilku dolarów.
A gdzie indziej o robotę, niż w przychodni? Nigdy niekończące się kolejki nie ważne w którym dziale pracujesz. Pracy w trzy-i-trochę. Na pewno przyda się lekarzom pomocna dłoń.
Rose wkroczyła na teren przychodni, rozglądając się za recepcją. Przed okienkiem czekało kilka osób, najwyraźniej będzie musiała trochę postać. Tyle że to strata drogocennego czasu. Mimo wszystko stanęła w kolejce i westchnęła, przysłuchując się paniom za szybą, pacjentom i oglądając ogłoszenia na tablicy korkowej. Ktoś nalepił naklejkę dzielnego pacjenta w rogu przy zeszycie na skargi...
Uwagę fioletowo-włosej zwróciła nagle dorosła kobieta, która śpieszyła w kierunku wejścia ku dalszym częściom przychodni. Proste okulary na nosie, zmęczone spojrzenie i schludne ubranie z upiętymi praktycznie włosami mówiło, że to pracownik, strzelała, że lekarz.
- Cześć, Jolka! - odezwały się recepcjonistki i tyle wystarczyło Rose by naskoczyć kobietę.
- Przepraszam bardzo pani doktor, pozwoli mi pani szybciutko się zapytać, gdzie znajdę kogoś kto zajmuje się chętnymi do pracy na jednodniowe etaty? Jestem zainteresowana--
- Chodź za mną - przerwała jej nagle blondynka, otwierając drzwi do drugiego pomieszczenia. Rose wydała ciche "hm" na to jak szybko poszło i posłusznie ruszyła za lekarką.
- Masz jakieś predyspozycje? Dyplomy, licencjaty, praktykę za biurkiem, cokolwiek? Ewentualnie jeżeli nie, możesz pomóc pielęgniarkom opiekować się pacjentami, zmieniać opatrunki, lub zwyczajnie ogarniać stanowiska i sprzątać - mówiła zmęczona kobieta, nie dając dziewczynie prawa głosu dopóki sama nie skończyła.
- Uh, mam znajomość anatomii ruchu i liznęłam co nieco patologii w tej dziedzinie. Jeśli trzeba, w papierach też pomogę.
- Ortopedia? - kobieta obejrzała się na Rose i przytaknęła lekko gdy zauważyła fioletowowłosą krzywiącą się nieco. - Rehabilitacja?
Rose nie miała może nawet sekundy by zareagować poprawnie, bowiem wystarczyło kobiecie ujrzeć zmianę w oczach i wszystko było dla niej jasne. Bardzo spostrzegawcza, ale również wyraźnie nie chciała marnować ani chwili. - Pierwsze piętro, na prawo, wejdź najpierw na salę gimnastyczną i pokaż się fizjoterapeucie. Ah i masz zamiar pracować w tym? - kobieta wskazała palcem na skąpe ubranie dziewczyny.
- Oh, to-- nie, spoko, mam ubrania na zmianę--
- Dezorientowałabyś pacjentów - przerwała kobieta znowu, jej wzrok padł na mężczyznę, który oglądał się za Rose i wyraźnie patrzył na jej pół-nagie uda. Fioletowowłosa zaczerwieniła się nieco ze wstydu, nie żeby normalnie dbała, ale przyszła do pracy; wypada zachowywać się profesjonalnie. - Plus pamiętaj by nie pracować w tych samych ubraniach przy chorych pacjentach, nie wnoś, ani nie wynoś bakterii.
I tyle było po kobiecie, bowiem ta zniknęła w pokoju socjalnym, zamykając za sobą drzwi. Nieco nieuprzejmie, ale gdzieś jest ten skryty szacunek do lekarzy, którzy gospodarują czasem jak najwydajniej można. Rosallie poprawiła plecaczek, wzięła głęboki wdech i znalazłszy schody na piętro i znaki oznajmiające o kierunku na dział rehabilitacji, ruszyła odważnie.
O sali gimnastycznej upewniła się pytając siedzących przy ścianie pacjentów. Zdziwiła się nieco na widok pomieszczenia, trzeba było przyznać, że spodziewała się czegoś większego i wyglądającego bardziej profesjonalnie, podczas gdy podłoga, ściany oraz sprzęt dawał wrażenie wiekowego. Wszystko nosiło znaki wieloletniego używania, a szpital pewnie nie miał środków, by wymieniać sprzęt względnie często. Pewne elementy były nawet wyraźnie wykonane własnoręcznie, jak na przykład jeden z parawanów, który w istocie był przybitymi listwami i prześcieradłem, trzymającym się dzięki zszywaczowi do papieru. I ten posiadał znamiona czasu, bowiem ubrudzony był czymś, co przypominało plamy po oleju.
- Dobra, to tyle na dziś, wstajemy, pani Conner. Powolutku, żeby się nie zakręciło w głowie. Najlepiej odpocząć sobie na krzesełku dziesięć minut zanim wyjdzie pani do domu - zabrzmiał głos zza parawanu razem z odgłosem odkręcanego kranu i cichym głosem kobiety potwierdzającym, że wszystko zrozumiała. Mężczyzna brzmiący na lat około trzydziestu umył dłonie i wyciągnął kilka papierowych ręczników. Susząc sobie ręce wyjrzał zza zasłony i spojrzał na Rose. - A tak wydawało mi się, że słyszałem zamykanie drzwi. Pani na jakieś-- zabiegi? - mężczyzna zerknął na wygląd fioletowowłosej i odchrząknął, próbując oderwać spojrzenie. Rose pogładziła się palcami po czole, westchnęła i zanotowała sobie nigdy nie nakładać szortów i bluzeczki na ramiączkach gdy jest załatwiać sprawy w mieście. Razem z tym rozwiązała knot, opuszczając bluzkę na brzuch. Trochę się pogniotła, ale i tak przecież chciała się przebrać.
- Właściwie to przyszłam do pomocy - powiedziała, próbując wyprostować wygięcia na ubraniu i ignorując speszenie mężczyzny. - Jeśli pokażesz mi co i jak, możemy zbyć kolejkę. Praca pójdzie szybciej... - fizjoterapeuta znikąd zniknął jej z oczu, ale najwyraźniej wyrzucał ręcznik do kosza i pomagał teraz zejść pacjentce ze stanowiska, które najwyraźniej było dla niej troszeczkę za wysokie by poradzić sobie z nim sama.
- Jak miło, nie mieliśmy praktykantów ani wolontariuszy od miesięcy. Powiedz mi, potrafisz masować? - człowiek odsunął parawan, wypuszczając powolnie kroczącą staruszkę z kącika, w którym okazał się stać stół z otworem na twarz, stoliczek z buteleczkami i bliżej nieokreślonymi dziewczynie przedmiotami i mała umywaleczka. Rose zmarszczyła brwi i złapała się za mechaniczne palce, nie zdając sobie sprawy, że zaczyna się stresować.
- Niezbyt. Spodziewałam się że będę ćwiczyć z pacjentami lub operować laserem czy tam innymi instrumentami. O masażu wiem tyle co by złagodzić napięcie mięśniowe.
Mężczyzna stanął obok niebieskookiej i złapał się za nadgarstek, którym wykonywał okrężne ruchy. Spojrzenie miał skierowane na salkę gimnastyczną.
- Ćwiczenia i tym podobne będziesz miała okazję wykonywać później, w tej chwili potrzebuję kogoś by pomógł mi w masażach. Widzisz tych wszystkich ludzi? - powiedział, wskazując kiwnięciem głowy na sześć siedzących pacjentów i ich pokemonów, wyraźnie niecierpliwiących się. - Oni wszyscy czekają na masaż i są to ich ostatnie zabiegi na dzisiaj, resztę już zrobiłem. A trzeba ich wysłać do domu zanim zajmiemy się nowymi, na przykład pani Cinder czeka już z dwie godzinki... - ostatnią część powiedział ciszej, uśmiechając się pocieszająco do kobiety, która akurat na niego patrzyła. - Jeszcze chwilę, panno Cinder!
- Zawsze to tak wygląda..? - odezwała się równie cicho Rose, która nie zdawała sobie sprawy, że kręci głową z przerażenia.
- Nie zawsze, zwykle ogarniamy pacjentów ze Sroką, ale jest na urlopie. Oby pogoda jej sprzyjała i by wróciła wypoczęta, bo ja jestem następny - wyszczerzył się i westchnął głęboko, będąc już jakby jedną nogą na wczasach.
- Przez chwilę myślałam, że Sroka to twój pokemon. Tak w ogóle to masz kompana? Nie może pomóc ci w masażach?
- Nawet jeśli Smoky byłaby wystarczająco wysoka na to, masażysta potrzebuje rąk z kciukami. Z resztą pomaga mi w czym innym - mówiąc to kiwnął palcem na Sneasel, która stała przed pewnym pacjentem i najwyraźniej pokazywała ćwiczenia na ramiona, które starszy pan miał wykonywać. Rose musiała przyznać, że nie zauważyła jej wcześniej. A przecież miała na sobie uroczy różowy fartuszek. Pokemon wydawał się być czekać na Rose, póki ona ją dostrzeże, bowiem ich oczy spotkały się i Smoky kiwnęła dziewczynie poważnie, najwyraźniej czując się jak pełnoprawny członek ekipy fizjoterapeutycznej, podczas gdy Rose była tu przechodniem z mniejszymi przywilejami. Mimo to Sneasel wiedziała co to szacunek, a jeszcze bardziej wiedziała co to brać pracę poważnie i jakiej opieki i pomocy potrzebuje rehabilitant, bo zaraz jej pełne skupienie było na panu, który krzywił się nieznacznie z bólu.
- Wygląda profesjonalnie - powiedziała Rose, zakładając ręce i przenosząc ciężar ciała na prawą stronę, obserwując pokemona jeszcze przez kilka chwil.
- Robi co może, bez niej miałbym niemały problem. Także ten, pokażę ci na kimś jak wykonywać masaż i weźmiesz się do roboty, jasne? Bo przecież nie zostawisz tych wszystkich ludzi i mnie samego sobie, prawda? - mężczyzna spojrzał na Rosallie i wysunął dolną wargę, próbując wykonać błagalną minkę, która najwyraźniej miała postawić niebieskooką w sytuacji bez wyjścia. Ta wzięła wdech i na wydechu przytaknęła, zamykając oczy i zauważając się w co dała się wrobić. - Świetnie~! Najpierw jakiś łatwiejszy przypadek, um-- - fizjoterapeuta zlustrował pomieszczenie wzrokiem i zatrzymał go na nie najgorzej zbudowanej kobiecie. - Małpo, chodź tu, kładź się i będziesz robić za królika doświadczalnego - mówił z wrednym uśmieszkiem, a kobieta przekręciła oczami, ale wstała i wzięła się za zbieranie swoich rzeczy na "przeprowadzkę". Dwójka wyraźnie musiała się znać, a przynajmniej musi być to pacjentka, która uczęszcza tu względnie często. - Będziesz masowała w tym..? - wytknął Rose, która otrząsnęła się myśli i wskoczyła szybko za parawan, ustawiając go tak by nikt jej nie widział.
- Pozwól mi się tylko szybko przebrać, sekunda, dwie i jestem gotowa.
Spodnie dresowe i krótki rękawek później z ekspresowym poprawieniem kucyka i fioletowo-włosa pozwoliła dwójce ludzi wejść do kącika zabiegowego. Kobieta bez skrępowania zdjęła koszulkę i położyła się na brzuchu, uprzednio ścieląc sobie na kozetce długi ręcznik. Mężczyzna rozpiął jej stanik i wykonał głaszczący ruch po grzbiecie pacjentki. Dopiero teraz Rose zauważyła, że fizjoterapeuta jest dobrze zbudowany. Same ręce i ramiona były umięśnione, nie mówiąc o pozostałej sylwetce mężczyzny. Przyglądając się mu stwierdziła, że wcześniej nie zwróciła uwagi na jego wygląd. A był wyższy od niej o prawie długość głowy, ściętej z resztą na "jeżyka". Ciemnobrązowe włosy nadawały kontrastowi jasnym, miodowym oczom. Czarne cienie świadczyły o braku snu i zmęczeniu, chociaż mężczyzna wydawał się znajdować czas, by ukrócić sobie perfekcyjnie wyrastającą mu bródkę. Rose spodziewała się fartucha, zamiast tego zarejestrowała wygodne, sportowe ubrania, które upaćkane były olejkiem do masażu i chyba jakimś sosem, pewnie z kanapki czy kebabu, który jadł w pośpiechu.
- Oczy na pacjentkę, nie jesteśmy w programie randkowym - usłyszała nagle i zaczerwieniła się, przenosząc spojrzenie z całkiem niezłego tyłka masażysty na jego twarz.
- Ja nie-- przecież patrzę! Miziasz panią, wielki mi masaż - założyła ręce po sobie i przybrała zezłoszczony i poirytowany wyraz twarzy. Ale mężczyzna nie dał się oszukać, lecz wciąż wydawał się być rozbawiony.
- Mów mi Chrome. A ciebie jak zwą? Powiedz, zanim znajdę ci ksywkę - Chrome pochylił się nad plecami pacjentki i wydawał się badać kształt mięśni.
- Rosallie - rzekła, zapominając na chwilę o wszystkim, ponieważ było w ruchach szatyna coś hipnotyzującego.
- Ok, Rosie, badanie pacjenta jest jedną z pierwszych rzeczy, które wykonujesz zaraz po umyciu rąk i przygotowaniu pacjenta do zabiegu - mówiąc to wykonał krok do przodu, dając niebieskookiej miejsce by dostać się do małej umywaleczki. Rose posłusznie zajęła się dezynfekcją rąk, kątem oczu obserwując jak Chrome urywa papierowy ręcznik z długiej i szerokiej rolki, który zgina na pół i wsuwa pod spodnie pacjentki. Zsunąwszy dolne ubranie kobiety do poziomu jej półdupka, zaczekał aż fioletowowłosa wróci na stanowisko. - Dobra, okolicę masowaną diagnozujesz wzrokowo i dotykowo. Sprawdzasz symetrię mięśni, ciepło i ukrwienie, czy ma jakieś ranki dyskwalifikujące ją z zabiegu. Nie chcemy, by Quill dostała zakażenia, więc brak przerwania ciągłości skóry i umyte ręce to mus. Możesz poszczypać mięśnie lekko, przejechać po nich palcami, bo najczęściej tak badasz napięcie mięśniowe. Z czasem będziesz zauważać, że pewne mięśnie są zbyt twarde, zbyt wypukłe, lub przeciwnie - zapadnięte lub zanikające - ciągnął, prezentując każdy ruch i kiwając na dziewczynę by próbowała sama. - Pytaj pacjenta o samopoczucie, o miejsca gdzie szczególnie boli lub o nowe dolegliwości. Po poprzednim dniu może czuć przeczulicę, zależy jak mocny masaż wykonujesz. Ej, gwiazdo, jak po wczorajszym? - zapytał kobietę, która podniosła głowę i próbowała spojrzeć na dwójkę.
- Jak nowa. Tylko tęsknię za twoimi długimi masażami. Kiedy Sroka wraca? - mięśnie przy kręgosłupie kobiety znacznie spięły się przy jej ruchach, w co Rose utkwiła spojrzenie. Uwielbiała anatomię mięśni, ich działanie. Nie bez powodu została protetykiem.
- W swoim czasie. Masaże niestety będą krótsze, chyba że panienka tutaj zdecyduje się pomóc mi nieco w najbliższych dniach - trącił fioletowowłosą łokciem. - Ale do rzeczy. Po diagnozie i wywiadzie możesz nałożyć olejek na okolicę masowaną pacjentki - Chrome wziął buteleczkę z zielonkawą przezroczystą cieszą, ale nie nalał jej sobie do rąk, bowiem utkwił spojrzenie na dwa automaile Rosallie. Ta zaś zauważywszy to, wzięła je w swoje pozostałe prawdziwe palce, spuszczając spojrzenie. - Nie będziemy ich brudzić, więc-- - zerknął za siebie i kiwnął na małe pudełko, które w połowie zapełnione było jednorazowymi niebieskimi rękawiczkami. - Rozmiar XL, jeśli wrócisz kiedyś, będą na ciebie czekały mniejsze. Jaki masz rozmiar, S? M?
- Może na wszelki wypadek M... Nie będą chyba przeszkadzać jak będą deczko za duże, nie? - mówiła podczas gdy nakładała rękawiczki na ręce. Były zdecydowanie za luźne, ale jeden dzień wytrzyma.
- Dobra, no więc oliwka. Nigdy nie lej jej bezpośrednio na ciało pacjenta. Nalej sobie je na dłonie i zacznij wcierać, dopóki cała okolica masowana będzie wystarczająco śliska do pracy.
Rosallie wykonywała tą czynność dosyć wolno i dokładnie. Gdy Chrome przesunął dłonią po plecach kobiety, nalał zdecydowanie więcej oliwki na ręce i wtarł je. - Sama możesz używać mniej, ale z praktyką zauważysz, że oliwka szybko się wchłania. Dobrze, w masażu działasz warstwowo. Wiesz z jakich warstw składa się skóra i cały organizm, nie? Nie spytam cię bo nie chcę w ciebie zwątpić - kontynuował, sprawiając niebieskooką w cichy śmiech - Najpierw głaskasz pacjentkę, pamiętaj by ruchy były jednostajne, w kierunku pionowym i poziomym. Przechodź na drugą stronę kozetki jeśli zajmujesz się drugą połową ciała. Zmieniaj pozycję, bo inaczej wylądujesz połamana i też będziesz wymagała rehabilitacji. Zwróć uwagę, że nie odrywam rąk, ale wykonuję silniejsze ruchy w górę, zgodnie z przepływem krwi żylnej - ciągnął szatyn, wskazując kierunki i przeplatając tłumaczenie odpowiednimi ruchami. - Po głaskaniu wykonujesz rozcieranie, sama zdecydujesz jak chcesz to robić, najlepsze jednak będzie rozcieranie spiralne. Rozcieraniem wpływasz na powięź mięśniową, ścięgna, torebki w przypadku stawów. Zaczynasz też działać powierzchniowo na mięśnie. Ale na mięśnie zostawiasz rolowanie, ugniatanie i uciski. Wyobraź sobie, że chcesz złapać jak najwięcej mięśnia i wycisnąć coś z niego. Możesz go unosić lub łamać, zależy jak mięsień ci się podda - tkanki pod dłoniami Chrome'a wydawały się elastycznie, a on sam wykonywał ruchy z precyzją godną wręcz mistrza. Niesamowite co czyni wieloletnia praktyka. - Spójrz, ucisk chcesz najbardziej wykonać tu, w tym miejscu - wskazał palcami miejsce na karku, mniej więcej na wysokości siódmego kręgu szyjnego, lecz w pewnej odległości w kierunku barków. Gdy nacisnął, kobieta zaczęła się zwijać i jęczeć.
- Nieee, Chrome, myślałam że mi dzisiaj podarujeeesz...
- Nie ma tak dobrze! Z resztą wiesz, że musi poboleć - fizjoterapeuta stanął przy głowie kobiety i wepchnął kciuki w owe miejsca znacznie mocniej, na co kobieta calutka spięła się i wydała cichy jęk. - Widzisz, Rosie, to są tak zwane miejsca spustowe - Chrome chwycił nagle fioletowowłosą za ten mięsień, na co ona rozwarła oczy i spięła się gwałtownie, sycząc przekleństwo, na co masażysta ścisnął ją jeszcze mocniej - nie klnij przy pacjentach... Ok, uważaj z tymi uciskami przy starszych. Ta małpa przychodzi tu prywatnie na mocny masaż, jest praktycznie zdrowa, więc możesz się na niej wyżywać ile dusza zapragnie. Jednak do słabszych pacjentów z umiarem, w porządku? Dobra, każdą technikę możesz przeplatać kilkoma ruchami głaskania. Przy umięśnionych pacjentach możesz oklepać ich mięśnie, pamiętaj tylko by omijać okolice nerek. Możesz przewibrować plecy jeśli starcza ci energii i jak tak pomasujesz z piętnaście minutek, wycierasz pacjenta ręcznikiem, oświadczasz że zabieg się skończył i myjesz dłonie. Starszym osobom asystuj w zejściu ze stołu, to - kopnął ręcznie wykonany schodek - możesz podłożyć im pod nogi. I-- to chyba tyle~ - rzekł, wycierając swoje ręce i opierając je na biodrach, podczas gdy oglądał jak Rosallie dostosowuje się do jego instrukcji. - Ręce myj przed i po zabiegu. Gdy na dworze jest zimno, nakaż im ochłonąć dziesięć minut na krześle, bo po masażu tkanki są rozgrzane. W przeciwnym wypadku pacjent mógłby dostać porażenia. Ah, i nie zabieraj się do masażu sama, dopóki nie upewnisz się, że pacjent nie ma przeciwwskazań. Pamiętaj, że może nie wiedzieć, że z jego zdrowiem jest coś nie tak i my masażem możemy go poważnie uszkodzić, jeśli i nie zabić. Tutaj masz zielone światło, bo ludzie przychodzą ze skierowaniem od lekarza. No. - Chrome odetchnął krótko i wyglądając za parawan, przywołał kolejną osobę. - Jak masz pytania, wołaj, bo idę masować na drugi koniec pokoju. Dobra, "chyć" się roboty - powiedział, klepnąwszy Rose po plecach, po czym wyszedł, zostawiając dziewczynę z kobietą. Pani Quill zachichotała, siadając na kozetce zaraz gdy zapięła sobie stanik.
- Nie stresuj się, będzie dobrze - powiedziała, puszczając dziewczynie oczko.
Rose westchnęła ciężko.
- Mam nadzieję... I dziękuję, że pozwoliła pani uczyć się na sobie.
To był dzień prób i błędów. Zamiast pracować w papierach lub zmieniać opatrunki lub ćwiczyć z pacjentami, Rose wykonywała zabiegi masaży. Z biegiem godzin nie liczyła iloma ludźmi się zajęła. Jedno było pewne - z końcem dnia była wyczerpana. Wyczerpana, ale i usatysfakcjonowana, ponieważ kilkoro pacjentów podziękowało jej lub pochwaliło ją. Dostała nawet tabliczkę czekolady od jednego przemiłego pana. Ale czy chciałaby tak pracować dzień w dzień? To pytanie, na które odpowie sobie co najmniej po kilku razach, jeśli w ogóle przyjdzie jej tu jeszcze pracować.
 
   Podziel się na:     
Gwen Brown 
Uszanowanko!








Starter: Dragonair
Profesja: trener uzdrowiciel
Wiek: 23
Dołączyła: 24 Kwi 2016
Posty: 5169
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2017-09-24, 10:03   

Ładnie. Nawet bardzo ładnie. Zakładając, że się nie machłam w liczeniu, wychodzi... W sumie to bez znaczenia, bo i tak grubo przekracza maksymalną stawkę, jaką możesz tu dostać xD

2200$ dla ciebie :)
_________________
KP | Bank | BOX | Trofea | Dolary | Jeziorko | Rezerwat | Ogródek | Poke-KP
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna - SITEMAP - manga

Graficy
Sojusznicy:

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

WAW Pokemon

SNM
SnM

PokeSerwis

Kurs Manga

Lucid Dream

Stray Dogs

Proelium

Riverdale

Oversoul

Morsmordre

Ninshu

Dragon - Space Trip
Dragonst

Orchard Stable

Pokemon Silver
Silver Baner

Genetrix

Hetaliowe Awokado

Rabbit Doubt

France

Czarodzieje

Vampire Diaries
Vampire Diaries

Disney World

Sekret Miasta

Epoka Nordlingów

Horizon

Into Darkness

YLO

Dysharmonia

Eridani

Camp of shadows

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Tvedeane

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Maligna

FT Path Magician

Luciferum
Luciferum zaprasza!

Stado psów

Ninja Clan Wars

Czarny Horyzont

Ardhi

Artemida - Warrior Cats

Noctus

Kraina Snów

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Avengers Assemble

Wizard's World

Król Lew PBF
Król Lew



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników na użytek innych stron bez ich zgody!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.