Pokemon Crystal Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gwen Brown
2017-08-09, 15:35
World of Legends
Autor Wiadomość
Szin 
cześć







Starter: Sigilyph, Nazca
Profesja: trener hodowca
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Lip 2016
Posty: 172
Wysłany: 2017-04-12, 00:21   

Początkowo to tylko parę łez. Rozbiły się bezgłośnie o pozbawioną życia skorupę. Zaś później - szloch. Kiedy ostatni raz zalałaś się łzami? Czułaś się jeszcze bardziej zagubiona niż bezpośrednio po przemianie. Las jakby ten sam, ale dziwnie obcy i odległy. Bardziej przerażający niż w swojej pierwotnej formie. Celebi, Articuno - straceni. Odłożyłaś skorupę na ziemię i niemrawym wzrokiem rozejrzałaś się za Boromirem. Otarłaś łzy z mokrych policzków. Dłuższą chwilę nic. Aż w końcu... coś zaszeleściło w zaschniętych krzewach. Po chwili wytuczyła się z nich kulka. Trzeba przyznać, że ucieszyłaś się na widok znajomego dzioba. Hoothoot otrzepał się z pyłu.
- Biały Smoku, hu... tak mi przykro - powiedział z żalem.
Podszedł bliżej. Czujnym, swoim wzrokiem przyjrzał się martwej powłoce.
- Zużył resztkę energii na, huhu, na to, cokolwiek wtedy zrobił - westchnął i opuścił głowę. - A Articuno... Mam tak ogromną nadzieję, że jakoś to przeżyła.
Wyglądł na zdruzgotanego. Sprawę feniksa postanowił chyba tymczasowo przemilczeć. Mocno to nim wstrząsnęło.
- Co teraz, huhu? Wyglądasz na przeraźliwie zmęczoną - zahuczał z troską.
On chyba po prostu taki jest z charakteru. Chętny do pomocy, opiekuńczy.
- Och, wybacz, Pani. ... Huhu, mogę się do ciebie zwracać po imieniu? - Zapytał niepewnie.
- Może oddalimy się stąd i, hu, poszukamy jakiegoś miejsca na spoczynek? Obejmę wartę. - Zaproponował.
- Huhu, a Celebi... może go pochowamy? Serce mi się kraje na myśl, że jego ciało miałoby leżeć tak, huhu, porzucone.
_________________
 
   Podziel się na:     
Cosmos







Starter: Buneary
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 56
Wysłany: 2017-04-14, 10:00   

Poczułam ulgę i… radość widząc znajomy dziób Boromira. W tym momencie to była chyba mój jedyny sojusznik. Uczucie samotności wypełniało teraz me serce jak nigdy wcześniej podczas mego trwającego tysiące lat żywota. Powiedział to, o czym sama myślałam. Że Celebii poświęcił się, aby nas… nie wiem, zatrzymać w czasie, póki Moltres nie odejdzie? Zauważył też, że ze mną nie jest najlepiej.
- Odkąd zostałąm uwięziona w tym ciele, nie miałam czasu odpocząć ani przez chwilę – odpowiadam sowie. – Jak sobie życzysz. Nie jestem teraz tak bezsilna, że nie mam prawa być nazywana „panią” przez kogokolwiek – dodaję gorzkim tonem.
Odpoczynek. Kiedy ostatnim razem tak bardzo chciałam odpocząć? I racja. Nie można zostawić tak ciała legendy na poniewieranie. Ofiarował się za to byśmy mogli przeżyć.
- Masz rację. Pochowajmy Celebiego, a potem poszukajmy miejsca, gdzie moglibyśmy odpocząć – zgadzam się z nim.
 
   Podziel się na:     
Szin 
cześć







Starter: Sigilyph, Nazca
Profesja: trener hodowca
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Lip 2016
Posty: 172
Wysłany: 2017-04-17, 09:52   

Sowa kiwnęła zgodnie swoim okrągłym ciałkiem. Wzięliście pustą skorupę ze sobą by zakopać ją w choć nieco bardziej zielonym miejscu. Nie trwało to długo. Boromir ułożył jakiś znak z gałązek. Nie był to symbol który spotykałaś czasem w ludzkich domostwach. Twój towarzysz wytłumaczył, że w jego stronach tak własnie się robi. Skoro tak... przystałaś na to, bo czemu i nie? Szwendaliście się chwile w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do spoczynku. Znaleźliście dość uroczą, leśną polanę. Właściwie to dół w ziemi wyłożony naturalnie mchem. Będzie wygodnie, a zagłębienie groni dodatkowo przed ewentualnym wiatrem. Może to nie jakieś luksusy, ale da się przeżyć. Zawsze możesz nazbierać sobie jakichś liści bądź spróbować rozpalić małe ognisko żeby było przytulniej. Przydałoby się też znaleźć coś do jedzenia, ale najpierw... najpierw musisz się przespać. Nie byłabyś w stanie rozróżnić teraz zjadliwych roślin od tych mogących być dla ciebie śmiertelnymi.
- To jak, huhu, wybieramy to miejsce? - powiedziała sowa, obrzucając cię pytającym wzrokiem.
_________________
 
   Podziel się na:     
Cosmos







Starter: Buneary
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 56
Wysłany: 2017-04-20, 10:25   

I tak oto skończył mały Celebi, duch lasu i czasu. W grobowej ciszy zakopany mymi własnymi rękami w tym lesie. Boromir oznaczył grób podobnie jak czynili ludzie. Nie miałam sił nad tym się zastanawiać, albo kłócić. Potem wraz z sową poszukiwaliśmy miejsca na spoczynek. I tak znaleźliśmy na łące zagłębienie w ziemi porośnięte trawą. Uśmiechnęłam się ponuro. Ileż to czasu minęło odkąd ostatni raz nocowałem niczym zwykły pokemon, albo ubogi człowiek? Nie miałam sił zajmować się czymkolwiek. Musiałam odpocząć. Potem przyjdzie czas na zastanowienie i plany i posiłek.
- Czemu nie – odpowiadam, kładąc się na mchu. – Jestem teraz taka słaba Boromirze. Nie wiem jak daleko jeszcze bym uszła. Czy mógłbyś pierwszy potrzymać straż? Wątpię byśmy byli bezpieczni, a ja bardzo potrzebuję odpocząć – dodaję proszącym głosem.
 
   Podziel się na:     
Szin 
cześć







Starter: Sigilyph, Nazca
Profesja: trener hodowca
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Lip 2016
Posty: 172
Wysłany: 2017-04-22, 11:22   

Byłaś zbyt zmęczona by narzekać na warunki w których przyszło ci nocować. Położyłaś się na mchu. Gdyby nie te kilka szyszek... Pokręciłaś się chwilę, pozbyłaś kłujących w plecy rzeczy. Teraz było dobrze. Trochę wilgotno, ale nie zimno. I miękko. Sennym głosem wypowiedziałaś zdanie. Może dwa. Nie wiesz nawet jaką odpowiedź otrzymałaś od Boromira. Coś tam ci świtało, że przecież wcześniej proponował, że stanie na warcie. Oddech uspokoił się i zapadłaś w głęboki sen. Tak upragniony i wyczekiwany.

Sen przebiegł spokojnie. Pamiętasz jakieś urywki swojego snu. Jakaś wysoka, jaśniejąca w mrokach postać. Pogoń za czymś co nieosiągalne. Długie korytarze przypominające labirynt.

Obudziło cię liźnięcie w policzek. Tak, liźnięcie. Kiedy otworzyłaś oczy ujrzałaś przed sobą sarnę. Piękną i smukłą. Żaden straszny potwór, legenda czy człowiek chcący zamachnąć się na twoje życie.
- Wybacz, Pani. Hoothoot posłał w las wiadomość z prośbą o wsparcie. Całe szczęście, że posłaniec dotarł do nas - powiedziała.
Miała delikatny i cichy głos.
- Niewiele nas tu zostało. - Dodała.
Wyglądała jakby posmutniała, ale trwało to dosłownie ułamek sekundy. Chyba nie chce dać po sobie poznać, że jest jej w jakikolwiek sposób źle.
- Przynieśliśmy jedzenie - rzekła i kiwnęła głową w stronę swoich towarzyszy.
Faktycznie, dwa króliki - Buneary - trzymały jakby miski z dużych liści. Jedna obładowana po brzegi przeróżnego rodzaju owocami, druga wypełniona wodą.
- Nasi zbieracze przynieśli także czyste ubranie, w razie gdyby okazało się, że będzie potrzebne. Mamy też opatrunki! - Sarna wyglądała na bardzo dumną.
A ty poczułaś się trochę jak Królewna Śnieżka kiedy zorientowałaś się, że jest tu więcej niż ta trójka zwierząt. Przyleciały jeszcze jakieś niewielkie ptaszyny, zające... generalnie to wygląda jak jakaś zorganizowana grupa. Tylko po co i dlaczego?
- Mam nadzieję, że się nie gniewasz? Stwierdziłem, że szepnę słówko tu i tam - Boromir spojrzał na ciebie skruszony. - Dowiedziałem się przynajmniej paru ciekawych rzeczy, ale o tym porozmawiamy później.
Odfrunął na wysoko położoną gałąź by bacznym wzrokiem wypatrywać ewentualnych zagrożeń. Nie wyglądał na ani trochę zmęczonego, aczkolwiek coś ci podpowiadało, że stał na warcie przez cały ten czas kiedy spałaś. Być może nie potrzebuje tyle snu.
_________________
 
   Podziel się na:     
Cosmos







Starter: Buneary
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 56
Wysłany: 2017-04-26, 13:51   

Szybko i głęboko zapadłam w sen, pełen różnych sennych, ale niekoszmarnych widziadeł. Wybudziło mnie z niego liźnięcie w policzek. Przyjęłam to z ogromnym zaskoczeniem. Kiedy otworzyłam oczy, przede mną stała sarna i to przyjaźnie nastawiona. Wyjaśniła, że Boromir wysłał wiadomość z prośbą o pomoc w las i przybyła tutaj w związku w odpowiedzi na nią. Nie uszło mej uwadze jej chwilowy smutek. W końcu jestem boginią prawdy. Jej również nie wiodło się najlepiej. I nie była sama. Wraz z dwójką Buneary przyniosła żywność, ludzkie ubrania i opatrunki. Tak bardzo poczułam radość z ich powodu. Wtedy zauważyłam, że jest ich więcej, całe mnóstwo leśnych stworzeń. Pojawił się i Boromir, przyznając się, że to jego sprawka i że ma jakieś informacje.
- Oh, Boromirze – zaśmiałam się. – Naprawdę, nie musiałeś, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie potrzebowałam pomocy, a ja nie mogę kłamać – głaszczę Hoothoota po głowie zanim odlatuje.
Sarnę również głaszczę.
- Dziękuję wam mieszkańcy lasu, że zechcieliście pomóc zagubionemu, pozbawionemu sił bóstwu. Nie zapomnę wam tego, moi mili – odzywam się do reszty pokemonów.
Nareszcie w mym sercu powróciło trochę ciepła i radości. Cóż teraz? Zabieram się do spożytkowania darów celem zaspokojenia głodu oraz pragnienia. To co zostanie z żywności… pewnie przyda się na później. Potem staram się użyć opatrunków, chociaż nie wiem jak dobrze uda mi się posłużyć tymi ludzkimi dłońmi. Na koniec zainteresuję się ubraniami i postaram się coś włożyć na siebie. Brzmi to dla mnie absurdalnie, ale… nie mam swego futra, przynajmniej nie na całym ciele i zwyczajnie odczuwam nieprzyjemny chłód na nagiej skórze. Nie mam wyjścia. Na koniec staję przed Boromirem i proszę, by zdradził, czego się dowiedział.
 
   Podziel się na:     
Szin 
cześć







Starter: Sigilyph, Nazca
Profesja: trener hodowca
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Lip 2016
Posty: 172
Wysłany: 2017-05-06, 09:22   

Postanowiłaś założyć opatrunki. Poszło ci zadziwiająco dobrze. Choć ludzkie dłonie wydawały ci się dziwne, okazały się zręczne. W twej poprzedniej formie wyglądało to zgoła inaczej, ale nie miałaś problemu z przystosowaniem się. Opatrzyłaś swoje naznaczone ranami ciało i od razu poczułaś się lepiej. Z lekką niecęcią przyjęłaś ubranie. Nie. Może nawet nie sceptycznie, tyle tylko że wydawało ci się to dziwne. Nigdy nie nosiłaś ubrań. Przez lata które dane ci było przeżyć miałaś okazję zobaczyć wiele pięknych rzeczy u ludzi. To co przyniosły ci zwierzęta daleko odbiegały od pojęcia ładne, ale nie ma co narzekać. Zdobyły to co mogły. W każdym razie była to prosta, lniana sukienka. Kiedyś zapewne biała, teraz jednak nieco zszarzała. Wcześniej wszamałaś jeszcze parę podarowanych ci owoców, resztę zaś postanowiłaś zachować na później. Głód chwilowo został zaspokojony, ale niebawem może się to zmienić.
Boromir westchnął na twoje pytanie.
- Huhu, nie wiem jak ci to powiedzieć - zaczął niepewnie. - To co się nam przydarzyło jest bardziej skomplikowane niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Celebi przeniósł nas w czasie. W dodatku nie w przeszłość, a w przyszłość! Zwierzęta zdradziły mi także, że Celebich jest... wiele. To ciężkie do sprecyzowania, ale to tak jakby każde czasy miały, huhu, swojego Celebiego. Takie legendy krążą przynajmniej wśród ludzi, ale w każdej, huhu, przypowieści jest ziarno prawdy. Tak sądzę.
Skrzywił się lekko.
- Mówiono jednak, że Celebi przebudza się, bądź, huhu, pojawia wyłącznie w spokojnych dla świata momentach. A z tego co wiem, znaleźliśmy się w bardzo niespokojnych i niebezpiecznych dla pokemonów czasach. Możemy spróbować go odnaleźć, o ile to co mówią to, huhu, prawda, ale to jak szukanie igły w stogu siana. Nie wiem, huhu, od czego nawet zacząć! - Rozłożył bezradnie skrzydła.
_________________
 
   Podziel się na:     
Cosmos







Starter: Buneary
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 56
Wysłany: 2017-05-14, 18:54   

Zaskakująco sprawnie udało mi się opatrzyć moje rany. Spojrzałam potem na swe ręce. Chociaż te ludzkie dłonie są dla mnie czymś obcym, okazują się całkiem zręczne i sprawne, ale tak zostały ukształtowane. Moje prawdziwe górne kończyny służą jako skrzydła, z których pozostało teraz tylko parę smutnych piór. Niemniej teraz czułam się lepiej i podjęłam zmagania z ludzkimi ubraniami. Jako legendarny pokemon, bóstwa w zasadzie, nie potrzebowałam takich fanaberii. Czułam się dziwnie wkładając na siebie te rzeczy. Nie były piękne, ale to dar od mieszkańców lasów, za który jestem wdzięczna jak za największe bogactwa. Swoją drogą w pamięci mam wiele fantazyjnych i pięknych ubrań noszonych przez ludzi w różnych epokach… Czy teraz mogłabym i ja takie nosić? Przeszło mi przez głowę, ale zaraz nią potrząsnęłam. Nie wolno mi tak myśleć. Nie mogę pozwolić, abym stała się bardziej człowiekiem tylko przez tą przemianę. Muszę odzyskać swoje prawdziwe ciało. Niemniej teraz wiatr tak nie chłodził mojej skóry, a owoce zaspokoiły mój głód. Mogłam wysłuchać Boromira i zastanowić się nad jego słowami. Tak, coś słyszałam o tym, że Celebich jest tak wiele jak linii czasowych, ale podróże w czasie to nie moja działa. Nawet mimo swojej boskiej pozycji nie potrafię stwierdzić, czy faktycznie te legendy to prawda. Sowa mówił o tym co z tego wynikało. Że moglibyśmy spotkać drugiego Celebiego, ale to będzie niezwykle trudne. Co teraz? Chyba trzeba rozeznać się w sytuacji i spróbować odzyskać swoje ciało. Będę musiała wrócić do Richarda i zmusić go by to odczynił. Przy okazji odwdzięczę się za zranione uczucia – pomyślałam, krzywiąc się w grymasie gniewu. Ale szalenie niepokojące jest także działanie Moltresa. Je także powinnam zgłębić, bowiem mam bardzo złe co do tego przeczucia.
- Domyśliłam się po zniszczonej okolicy, że trafiliśmy w przyszłość, Bormirze, ale może udało ci się wywiedzieć jak bardzo? I wiesz może jaka jest sytuacja poza lasem? Jakieś wieści o innych legendarnych pokemonach? – zapytuję go. – Obawiam się, że nie mogę tutaj zostać i czekać w nadziei, że pojawi się inny Celebii. Muszę odzyskać swoje prawdziwe ciało, a jedyna możliwość jaka mi przychodzi teraz do głowy to wrócić do miejsca, w którym mi je odebrano. Po tym co tu zaszło z udziałem Moltresa, Celebii i Articuno… – czuję smutek mówiąc o tym i zwieszam smętnie głowę na chwilę. – Obawiam się, że próba kontaktu z innymi poprzez kolejne miejsce kultu nie byłaby dobrym pomysłem, przynajmniej póki nie dowiem się więcej o tym, z czego wynikłą ta walka. – spoglądam na sowę, czekając na jego odpowiedź.
 
   Podziel się na:     
Szin 
cześć







Starter: Sigilyph, Nazca
Profesja: trener hodowca
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Lip 2016
Posty: 172
Wysłany: 2017-05-20, 16:20   

- Huhu, wiem tylko, że nie jest to kwestia dni ani tygodni. - Boromir zaczął niepewnie. - Przeniesiono nas parę lat w przyszłość. Nie wiem jeszcze dokładnie ile. Leśne zwierzęta nie potrafiły tego sprecyzować, ale wnioskuję, że to minimalnie trzy lata. Huhu. Przynajmniej według mojego punktu odniesienia.
Odczekał chwilę oczekując twojej reakcji na podaną informację. Czymże są trzy lata wobec całej wieczności? W zaistniałej sytuacji może się jednak okazać, ze to bardzo dużo.
- Huhu, sądzę jednak, że warto odszukać miejsca w którym dokonała się twoja przemiana. To, że minęło tyle czasu nie oznacza, że wszystko uległo nagle zmianie. Hu, hu. W zaistniałej sytuacji nie ma jedna sensu odszukiwać miejsca kultu jakiejkolwiek legendy. Takie miejsca... Trzeba próbować. - Przerwał swoją wypowiedź.
Sarenka, zapewne przywódczyni leśnych zwierząt, podeszła do ciebie nieco niepewnie. Jej wielkie oczęta błyszczały przepełnione emocjami.
- Niewiele się ich ostało. - Dokończyła myśl sowy. - Nigdzie nie jest teraz bezpiecznie. Musimy się ukrywać, my, zwyczajne pokemony. I oni, nasi trenerzy, zwykli ludzie...
Usiadła tuż obok ciebie, wyraźne pogrążona w smutku. Wciąż pozostawała czujna co widać po jej wiecznie strzygących uszach, napiętych mięśniach. I oczach, które pozostawały skupione na tobie, acz od czasu do czasu lustrowały okolicę.
- Legendy się zbuntowały. O ile można to nazwać buntem... One... one postanowiły wyrzec się słowu Arceusa! Do tej pory wszystko zdawało się jedynie pewnym mitem, baśnią. O tym, że wy, wszechpotężni, zasiadacie w niebiosach by swym czujnym wzrokiem obserwować poczynania ziemskich istot i otoczyć nas wszystkich swoją opieką. Dobrym słowem, podpowiedzią. Z czasem pojawialiście się coraz rzadziej i rzadziej... aż w pewnym momencie legendy ponownie zstąpiły na ziemię. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że to nowy początek. Że przybyli żeby naprawić zło szerzące się wśród ludzi. Nie myliliśmy się zbytnio. Jednak sposób jaki wybrali... to nie przystoi nawet najgorszym z nas! Najgorszym z ludzi! A już tym bardziej nie komuś takiemu jak legendarni, jak bóstwa! Rozpoczęła się wojna. Wciąż trwa. Nikt nie chce się poddać. Nigdy się nie poddamy. Nie wiemy co dzieje się poza naszą okolicą. Czasem jedynie ptaki przynoszą nam wiadomości, ale są to jedynie plotki. Kto to rozpoczął? Dlaczego?... - Sarna załamała się na koniec swej wypowiedzi.
- Huhu, tak, o tym właśnie miałem ci powiedzieć, ale nie mogłem się zebrać... - Boromir postanowił wtrącić się do rozmowy.
- Nie chciałem opowiadać ci o wszystkim od razu, huhu, i tak jest ci już ciężko z tym co do tej pory się wydarzyło..., ale skoro Mirabelka rozpoczęła, ja dokończę - powiedział poważnym głosem.
Takiego go chyba jeszcze nie słyszałaś.
- Legendy postanowiły sprzymierzyć się z ludźmi z którymi nie powinny były nigdy obcować, aczkolwiek, huhu, osoby te okazały się kluczem do realizacji ich planu. Tak, są potężne. Razem mogą wszystko, ale niektórzy postanowili się sprzeciwić. Walczyć! Huhu. Światem władają teraz katastrofy mające na celu oczyszczenia świata z ludzi. Kojarzysz może opowieści o potopach i suszach wywołanych przez pewną parę pokemonów? Że miały one na celu oczyszczenie świata ze wszystkich grzeszników? Tak tłumaczyli to sobie, huhu, ludzie. Wtedy jednak była to rzecz lokalna, walka pomiędzy dwoma bóstwami. Teraz... teraz to prawdziwe oczyszczenie! Likwidują nie tylko ludzi, ale i pokemony. Co więcej, Łapka, Buneary, napomknęła, że widziała straszne rzeczy. Oni wszyscy widzieli. Legendy, z pomocą ludzi, zmieniają wszelkie stworzenia w hybrydy! Ludzi z pokemonami! To samo co uczyniły tobie, czynią każdemu kogo uznają za wystarczająco godnych. To jednak nie wszystko. Gijinki, bo tak nazwano ten projekt, nie posiadają już właśnej woli. Są jej zupełnie pozbawione. Stały się marionetką w rękach bóstw i ich podopiecznych. I takimi tworami planują zapełnić, huhu, cały świat. Och, nie, Reshi, wybacz! Huhuhu. Nie powinienem był użyć stwierdzenia twory... wybacz.
Sowa wyglądała na bardzo przejętą. Tym bardziej, że pod koniec użyło dość specyficznego słownictwa, niejako odnoszącego się także do ciebie. W każdym razie - nie celowo.
- Całą noc wysłuchiwałem leśnych opowieści, huhu. Cały poranek zastanawiałem się co dalej..., ale nie możemy tracić nadziei, prawda? To dopiero początek! Pomożemy ci. Wszyscy! - Boromir ożywił się nagle.
Tak samo jak Mirabelka. I cała rzesza leśnych stworzonek, która się tu zeszła. Obsiadły cię dosłownie! Prawda jest porażająca. Ciężka do przyjęcia, ale... może jednak nie wszystko stracone? I wtedy usłyszałaś szelest. Zdaje się, że Mirabelka zauważyła to jako pierwsza, bo szybko się zerwała. Jakiś kształt wśród zieleni. Chwila poddenerwowania. Spośród liści przebijał kojący błękit, aż w końcu wyłonił się granatowy dziób, a później cała reszta stworzenia. Czerwone ślepia. Pokuśtykała bliżej. To Articuno! Ona... ona żyje!
- Och. A to miała być, huhu, niespodzianka. Ta miła - oznajmił Boromir.
Jedna rzecz się nie zgadzała. Jedna z łap Articuno zdawała się być... mechaniczna? To jakaś proteza? Czyżby pomagał im jakiś człowiek? Ciało naznaczone miała bliznami. Jedno skrzydło bezwładne, tego chyba nie udało się uratować.
- Reshiram! - Ukłoniła ci się. - Jak miło widzieć jakąś przyjazną, znajomą twarz.
_________________
 
   Podziel się na:     
Cosmos







Starter: Buneary
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 56
Wysłany: 2017-05-22, 09:26   

Rewelacje Boromira mocno mną wstrząsnęły. Po pierwsze, Celebi wysłał nas w przyszłość oddaloną o więcej niż parę dni. Sowa uważał, że minęły co najmniej jakieś 3 lata od starcia z Moltresem. To szokujące. Tyle mogło się wydarzyć przez ten czas.
- Chociaż dla mnie to chwila, teraz nawet trzy lata to zbyt wiele biorąc pod uwagę co się działo przed naszą podróżą w czasie – komentuję przygnębiona, skoro Hoothoot oczekiwał na jakiś komentarz.
Boromir poparł mój plan odszukania miejsca, w którym zostałam przemieniona. Zatem mamy już jakiś cel. Zgodził się też, że nie ma sensu kontaktować z innymi legendami. Zastanawiające. Czyżby dowiedział się czegoś istotnego o nich? Wtedy sarna powiedziała coś szokującego, że legend nie wiele się ostało i że wszyscy muszą się ukrywać. Co to ma znaczyć? Nawet teraz te pokemony wyglądały, jakby spodziewały się ataku w dowolnej chwili. Kiedy mówiła dalej, nie mogłam uwierzyć w to co właśnie słyszałam. Moi boscy towarzysze otwarcie się zbuntowali przeciwko prawom Ojca i zeszli na ziemię, by wszystkich ukarać rozpętując wielką, straszliwą i okrutną wojnę? Arceusie, naprawdę do tego dopuściłeś? Ale jak to się stało? Wiem, że niektórzy wyrażali niezadowolenie z powodu twego milczenia, ale nigdy nie przypuszczałam, że stanie się coś takiego. Łapię się za głowę.
- Dlaczego? Tak, dlaczego? Jak mogło do tego dojść? Jak? – tak jak sarna pytam się na głos, pełna żalu i smutku, bardziej kierując słowa do milczącego Ojca niż pokemonów.
Wątek podjął zaraz dalej Boromir. Część legend sprzymierzyła się z grupą ludzi i zaczęły realizować swój plan, zwalczając opór pozostałych. Plan… oczyszczenia wszystkiego. Ciężko mi było nawet o tym myśleć, że jakiekolwiek legendy byłyby zdolne do takiego zniszczenia. Jeszcze bardziej szokujące było to, że oni zmieniają stworzenia, tworzą więcej takich jak ja. Sowa powiedział, że zowią ich gijinkami. I jeszcze tworzą z nich bezwolnych niewolników, którymi zamierzają zaludnić świat. Byłam na skraju załamania. Nie mogłem tego wszystkiego pojąć. Jak do tego doszło? Jak?
- Czy to naprawdę przyszłość? Brzmi raczej jak piekło. Nawet Giratina w swoim zniekształconym wymiarze-więzieniu nie wymyśliłaby sama czegoś tak okropnego – skomentowałam, kuląc się przy ziemi.
Byłam zupełnie rozbita, porażona tymi wszystkimi szokującymi informacjami. Nawet nie zwróciłam uwagi na to słowo „twory”, które mogło się odnosić i do mnie. Wtedy Boromir rzekł słowa pokrzepienia, pokemony otoczyły mnie, a ich bliskość pomogła mi się uspokoić. Wtedy usłyszałam szelest. Zaalarmował on wszystkich. Jednak z zarośli nie wyszło żadne groźne licho, a… Articuno! Żywa!
- Articuno! Ty żyjesz! – rzekłam zdumiona, tym razem pozytywnie.
Boromir powiedział, że to miała być miła niespodzianka i zaprawdę ma rację. Jednakże… jej ciało nosiło wiele blizn, a jedna z łap została zastąpiona mechaniczną protezą. Bez wątpienia ludzka robota. Trzy lata. To chyba najbardziej pełne wydarzeń trzy lata jakie straciłam.
- Ciebie również dobrze widzieć – odkłaniam się. – Straciłam trzy lata i mam teraz wiele pytań – dodaję skromnym tonem.
 
   Podziel się na:     
Szin 
cześć







Starter: Sigilyph, Nazca
Profesja: trener hodowca
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Lip 2016
Posty: 172
Wysłany: 2017-06-04, 07:37   

Articuno nie podeszła bliżej. Zamiast tego ruchem głowy zachęciła cię byś podążyła za nią, w leśną gęstwinę. Zapewne chciała porozmawiać z tobą na osobności. I kiedy zbliżyłaś się, zaczęła mówić.
- Należy ci się wiele wyjaśnień, ale wiedz, że jest jeszcze mnóstwo nieodgadnionych aspektów tej sprawy. Zacznijmy może od rzeczy pokrzepiających. W tym całym ogarniętym szaleństwem świecie mamy swoich sprzymierzeńców. I jednym z nich jest pewien tajemniczy osobnik, Noir. Nie znamy jego prawdziwej tożsamości, ale nie ma w tym nic dziwnego, prawda? W tych czasach ludzie boją się, że obrócimy się przeciwko nim. W każdym razie pracujemy nad znalezieniem rozwiązania sprawy gijinek. Być może i niektóre są zadowolone z nowego stanu rzeczy, jednak większość czuje się niedobrze w obcym ciele. Podobnie zresztą jak ty, prawda? Właśnie! A jest jeszcze gorszy aspekt przemiany. Kiedy jej dokonują, tracą całkowicie kontrolę nad własnym życiem. Tamci przejmują nad nimi całkowitą władzę! Tak być nie może. Dlatego zgłosiłam się dobrowolnie do przeprowadzenia paru prób. Tym bardziej, że w typowo ludzkiej postaci jestem nie do zdemaskowania. Przynajmniej tymczasowo. Zaraz wszystko zrozumiesz.
Jej ciało rozbłysnęło zaś dookoła zaczęły wirować pióra o błękitnej barwie. Całość wyglądała tak jakby Legendarna przechodziła przemianę. I kiedy cały proces ustał, dostrzegłaś twarz naprawdę ładnej... kobiety!
Miała krótkie, niebieskie włosy, zaś ich ułożenie przynosiło na myśl jej ptasią grzywę. Makijaż opierał się na jej typowo pokemonowych barwach, zaś w uszach tkwiły kolczyki w kształcie szkarłatnych szkiełek. Jeżeli chodzi o ubranie, to miała na sobie białe rzeczy. Bluzeczkę na ramiączka, krótkie spodenki i długi płaszcz. Teraz dokładniej widać jej mechaniczną kończynę. Dobra robota, można rzec, gdyż jej ruchy wyglądają bardzo naturalnie.
- Widzisz, mamy jednak problem. O tyle o ile ukepszenie tej przemiany do tego stopnia, że umożliwi mi powrót do pokemonowego ciała to nie problem, o tyle odwrócenie jej skutków to zupełnie inna sprawa. Nie wiemy jakiej technologii używają nasi wrogowie, możemy opierać się tylko i wyłącznie na własnej. A nie są to proste sprawy. Dlatego nie chcę dawać ci fałszywej nadziei na szybkie odzyskanie ciała, wiedz jednak, że jest szansa. I kiedyś z pewnością się to uda. Niebawem przedstawię cię Noirowi. Ach, mówiłam, że to człowiek? W każdym razie zaufany. Naprawił mnie niedługo po tym jak zostałam zmasakrowana przez... przez własnego brata.
Dziewczyna posmutniała pod koniec wypowiedzi. Nie ma się czemu dziwić, prawda?
- Słyszałam okropne plotki. Że Arceus odszedł - spojrzała na ciebie wymownie.
Czy ma na myśli, że Arceus nie żyje?
- Nic jednak dziwnego, że pojawiają się tego typu głosy, prawda? Ojciec nie reaguje nawet w momencie kiedy świat chyli się ku upadkowi.
Kopnęła jakiś kamień leżący wśród traw, a ten potoczył się leniwie.
- Reshiram... jest jeszcze jedno. Chodź, usiądziemy najpierw.
I jak powiedziała, tak zrobiła. Chwilę później znalazła się na poziomie trawy.
- Chodzą głosy, że w szeregach wrogiej frakcji pojawił się Czarny Smok. Zekrom. Nie wiem dlaczego, co nim kieruje. Każda legenda opowiadająca się po stronie zła jest dla nas strasznym ciosem - powiedziała grobowym głosem. - Przykro mi. Jednak co gorsza, mój wywiad dotarł do informacji, że Zekrom planuje sprowadzić Giratinę do naszego wymiaru. Nie możemy do tego dopuścić, za wszelką cenę.

---

Articuno jako ludź.
_________________
  
 
   Podziel się na:     
Cosmos







Starter: Buneary
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 56
Wysłany: 2017-06-15, 17:39   

Articuno nie chciałą rozmawiać przy pokemonach i gestem poleciła mi, bym poszła za nią dalej od nich. Wtedy legenda udzieliła mi tak bardzo upragnionych przeze mnie wyjaśnień, choć uprzedziła na początku, że sama nie wie wszystkiego. Dowiedziałam się więc że jest grupa wciąż walcząca z nowym porządkiem, w tym zamaskowany mężczyzna o pseudonimie Noir, który musiał grać istotną rolę, skoro Articuno mi o nim powiedziała. Mówiła, że prowadzą prace nad rozwiązaniem sprawy gijinek. Wydało mi się niepojęte, że są tacy, którym się taka postać podoba, zwłaszcza że wrogowie przejmowali władzę nad ich życiem.
- Nie jestem zagorzałym wrogiem ludzi, ale nienawidzę tego ciała, a zwłaszcza sposobu w jaki zostałam w nim uwięziona – odpowiadam na jej pytanie.
Ale o co chodziło z tym, że zgłosiła do prób i coś mi pokaże? Wtedy jej ciało rozbłysnęło niczym podczas ewolucji. Dookoła zawirowały błękitne pióra, a Articuno naprawdę przechodziła przemianę. Coś, do czego legendy nie powinny być zdolne… Wtedy z szokiem spostrzegłam, że Articuno zmieniła się w człowieka!
- Na naszego Ojca! Ale jak? – jęknęłam na ten widok.
Ona tymczasem kontynuowała, że udało im się odkryć możliwość przechodzenia między ciałem ludzkim, a pokemonowym. Wprawdzie wspomniała, że nie chce mi dawać teraz nadziei na to, że da się proces przemiany w gijinkę zupełnie odwrócić, byłam zachwycona. Posmutniała jednak, kiedy rozmowa zeszła na jej brata. Ja również posmutniałam. Wspomniała też ojca. Aż spojrzałam w niebo, szukając znaku, ale wiedziałam, że nic nie dostrzegę.
- Przez tysiąclecia akceptowałam jego wycofanie się ze świata, ale brak reakcji w obliczu takiej katastrofy… Zaczynam sama wierzyć, że zniknął zupełnie.
Rozmowa jednak się nie skończyła. Articuno poleciła mi usiąść, co też zrobiłam, zaciekawiona co to może być informacja. Moja twarz natychmiast wyraziła szok, chociaż od dawna nie byłam z Zekromem w dobrych stosunkach. Mój własny brat był z „nimi” i jeszcze chciał sprowadzić Giratinę tutaj?
-[i] Co takiego? Czy oni chcą zupełnie zniszczyć ten świat, który dał nam Arceus? W dodatku Zekrom…
– zamilkłam na chwilę, ważąc słowa. – Przyznam, że od dawna nie układało mi się z bratem, ale nigdy nie spodziewałam się, że jego ideały można tak wypaczyć. Co się takiego stało te trzy lata temu, że musimy walczyć teraz z własnym rodzeństwem, z którym wspólnie pomagaliśmy temu światu zaistnieć i go chroniliśmy? Nie pojmuję tego – westchnęłam. – Ale masz rację Articuno, że musimy działać póki jeszcze nie wszystko zostało zniszczone. Nawet jeśli będę musiała walczyć z Zekromem, tak jak ty starłaś się z Moltresem. Jaki masz plan? – pytam się na koniec.
 
   Podziel się na:     
Rudzik 
Naczelny rudzielec forum.




Starter: Pancham
Profesja: koordynator ewolucjonista
Wiek: 21
Dołączyła: 23 Kwi 2016
Posty: 687
Wysłany: 2017-09-01, 17:42   

Articuno zawahała się przez moment, nim udzieliła ci ostatecznej odpowiedzi, jednak wtedy też nie spoglądała prosto na ciebie, lecz raczej gdzieś w bok.
- Plan to doskonałe pytanie, ale w obecnych czasach ciężko jest cokolwiek wymyślić. Ojciec prawdopodobnie przepadł, każdy walczy z każdym... - szepnęła cicho, po czym ponownie skierowała swoje błękitne oczy na ciebie. - Najrozsądniejszym wydaje się powstrzymanie Zekroma przed uwolnieniem Giratiny, ale czy rzeczywiście w obecnej sytuacji jesteśmy w stanie to zrobić? Niemniej wydaje mi się, że możemy mieć jeszcze trochę czasu - nie zrobią tego raczej natychmiast, w tym momencie.
Tu uśmiechnęła się smutno, tym razem zadzierając głowę do góry.
- Najbardziej mądrą opcją wydaje się też szukanie sojuszników wśród nas, chociaż nie wiem... nie mam pojęcia już, komu można ufać, komu nie. Ale jeśli masz jakieś pomysły, z chęcią posłucham.
_________________

 
   Podziel się na:     
Cosmos







Starter: Buneary
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 23
Dołączył: 01 Lis 2016
Posty: 56
Wysłany: 2017-09-04, 21:07   

Kiwnęłam smutno głową po wysłuchaniu Articuno.
- Tak, zdaje się, że w obecnej sytuacji to najodpowiedniejszy plan. Pojawienie się Giratiny w tym chaosie tylko jeszcze bardziej by go pogłębiło – odpowiadam.
Zastanawiam się także nad jej pytaniem, ale nie przychodzą mi do głowy żadni potencjalni. Wielcy ludzcy bohaterowie z przeszłości wierzący w moją prawdę dawno już odeszli z tego świata, a obecnym nie można ufać. To ciało jest tego dowodem. Z moimi krewniakami, legendarnymi pokemonami, nawet przed tym trzyletnim zawieszeniem w czasie nie miałami zbytniego kontaktu w ciągu ostatniego wieku.
- Niestety Articuno, ale nikt mi nie przychodzi do głowy. Ominęły mnie przecież trzy lata, które zmieniły świat. Jakiekolwiek znajomości z przeszłości najpewniej nie mają już znaczenia. To ty jesteś na bieżąco i ja muszę się opierać na twojej wiedzy. Zrobię o cokolwiek poprosisz. W tym świecie moja zemsta za uczynienie mnie taką nie ma już znaczenia – odzywam się smutnym głosem do niej.
 
   Podziel się na:     
Rudzik 
Naczelny rudzielec forum.




Starter: Pancham
Profesja: koordynator ewolucjonista
Wiek: 21
Dołączyła: 23 Kwi 2016
Posty: 687
Wysłany: 2017-09-21, 08:55   

- To przecież oczywiste. Myślałam, szczerze mówiąc, nad przekonaniem kogoś, kto miał jakikolwiek kontakt z Giratiną przed tym, gdy cóż, zniknęła z naszego świata. Arceus odpada, ale przecież są jeszcze Dialga i Palkia. O nich w zasadzie nikt nie słyszał, żeby jawnie dołączyli się do przeciwnej strony, a nasi sprzymierzeńcy robią wszystko, żeby ich namierzyć w jakikolwiek sposób - poinformowała cię cicho Articuno, ponownie spoglądając na ciebie. W jej oczach byłaś w stanie dojrzeć pewnego rodzaju determinację. To raczej był dobry znak. - Jest jeszcze jedna sprawa, ponieważ brakuje nam trochę rąk do pomocy...
Tutaj legendarny pokemon (a raczej legendarna gijinka w tym przypadku) zawahał się na moment, a na ludzkiej twarzy pojawiło się głębokie zamyślenie. Ostatecznie jednak nie trwało to długo, gdy ponownie się odezwała.
- Myśleliśmy nad odnalezieniem Sił Natury. Nasze źródła donoszą, że druga strona też jeszcze ich nie namierzyła. Znasz ten region lepiej niż ja i zapewne wiesz więcej na temat miejsc ich kultu, dlatego chciałabym cię poprosić, żebyś nam pomogła - wyjaśniła krótko, o co chodzi, po czym dodała szybko. - Oczywiście, nie teraz i natychmiast. Myślę, że przed tym Noir na pewno będzie chciał z tobą pomówić. Czy więc... mogę na ciebie liczyć, Reshiram?
_________________

 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna - SITEMAP - opowiadania

Graficy
Sojusznicy:

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

WAW Pokemon

SNM
SnM

PokeSerwis

Kurs Manga

Lucid Dream

Stray Dogs

Proelium

Riverdale

Oversoul

Morsmordre

Ninshu

Dragon - Space Trip
Dragonst

Orchard Stable

Pokemon Silver
Silver Baner

Genetrix

Hetaliowe Awokado

Rabbit Doubt

France

Czarodzieje

Vampire Diaries
Vampire Diaries

Disney World

Sekret Miasta

Epoka Nordlingów

Horizon

Into Darkness

YLO

Dysharmonia

Eridani

Camp of shadows

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Tvedeane

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Maligna

FT Path Magician

Luciferum
Luciferum zaprasza!

Stado psów

Ninja Clan Wars

Czarny Horyzont

Ardhi

Artemida - Warrior Cats

Noctus

Kraina Snów

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Avengers Assemble

Wizard's World

Król Lew PBF
Król Lew



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników na użytek innych stron bez ich zgody!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.