Pokemon Crystal Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 




Poprzedni temat «» Następny temat
W paszczy Smoka.
Autor Wiadomość
Księciu 
salonowy kot







Starter: Mimikyu
Profesja: trener hodowca
Wiek: 24
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 789
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-09-17, 20:38   

​- Zaczyna mnie to przerastać. - Odpowiedziała dziewczyna półszeptem, półszlochem, gdy zjawa rozpłynęła się w holograficznym cieniu, zostawiając przestrzeń w drzwiach, które umożliwiają wam ucieczkę z tego miejsca.​ W tle cały czas słyszysz cichą, fortepianową melodię, która powoli, niczym umarły z grobu, wypiętrza włosy na twojej skórze, zostawiając Cię cały czas w napięciu.
Hiyori pochwyciła delikatnie twoją dłoń, szukając ją przez chwilę nieudolnie, próbując być ciągle skupioną i otwartą na ewentualne zagrożenie, które czyha w półmroku dolnych piwnic Zakonu.
Ruszyliście razem, jakby twoje słowa były komendą do biegu. Z początku był to szybki marsz, potem trucht, a potem przyśpieszyliście, dzielnie pokonując kamienne korytarze.
Z wyjściem na klatkę schodową również nie mieliście problemu. Drzwi w tych komnatach zawsze widoczne są od wewnątrz, także przejście przez portal nie wiązało się z jakąś dodatkową zagadką.
Stoicie na rozdrożu schodów, w górę do wyjścia na piętro 0 i w dół, do ostatniego poziomu. Nie czujecie obecności nikogo tutaj, głos i krzyk piekła jakby był stłumiony; słyszałeś, że w jakiś sposób się przebija przez nuty klawiszy, jednak nie słyszałeś lamentu tak intensywnie jak ostatnio.
_________________
 
   Podziel się na:     
Mhrok 
Miasto beze mnie~







Starter: Dratini
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 19
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 1573
Skąd: Białystok
Wysłany: 2017-09-17, 21:21   

- Nie martw się Hiyori, wszystko będzie dobrze.
Pomimo że pomyślałem o tych słowach, nie wymówiłem ich. Chciałem zapewnić dziewczynę, że wyciągnę ją z tego cało, że ten dziwny, zaczynający powoli zamieniać się w koszmar, sen niedługo się skończy. Tylko że... Sam tego nie byłem pewien. Pokonywałem kolejne metry zupełnie bezwiednie, chciałem jak najszybciej oddalić się od dziwnego pomieszczenia z panelem.
- Myśl Yukine, myśl. - zaczynałem sam siebie w myślach pośpieszać, czego wcale nie ułatwiały mi, co prawda stłumione, ale nadal słyszalne, krzyki.
- Hiyori, jeszcze trochę i stąd wyjdziemy. - starałem się pocieszać dziewczynę, chociaż sam nie do końca chyba byłem pewien własnych słów.
Starałem się dokładnie przemyśleć kolejny krok. Dostęp do dalszych korytarzy na piętrach -1 i -2 były zablokowane, więc tam raczej nic nie znajdziemy. Teoretycznie mogliśmy się udać jeszcze niżej, co też czynię. Próbuję przekonać Hiyori, że po przebadaniu ostatniego, najniżej położonego, piętra opuścimy podziemia.
_________________

"Fighting for others, but not yourself, is nothing but hypocrisy."

"Even if my life is full of hypocrisy, I'll keep on striving to be a hero of justice!"

ˆ© kotlet barani




  
 
 
   Podziel się na:     
Księciu 
salonowy kot







Starter: Mimikyu
Profesja: trener hodowca
Wiek: 24
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 789
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-10-03, 19:16   

Niepewnie ruszyliście wgłąb klatki schodowej. Im niżej, tym chłodniej i nieprzyjemniej. U stóp schodów rozpościera się portal, z wyrytymi runami na jego powierzchni. Nie słychać stąd żadnego dźwięku oraz niedobiega tutaj żaden zapach, czuć jedynie wilgoć. Kłęby pary z ust prędko uciekają i rozmywają się w rzadkim powietrzu.
- Jesteś pewien, że chcesz tam wejść? - Głos dziewczyny zawibrował, przecinając ciszę. Bez słowa przytaknąłeś głową, zbliżając się do przejścia, które było jedynie iluzją. Podchodząc do ściany i przykładając do niej dłoń, ta zapadła się tak jakby w lodowatej tafli. Po drugiej stronie nie napotkałeś wody, a pustą przestrzeń. Intuicyjnie złapałeś Hiyori za dłoń i przeszliście powoli przez przesmyk, znajdując się wewnątrz najniższego piętra.
Wnętrze to zdecydowanie odbiega od tego, czego doświadczyć mogłeś na wyższych poziomach. Jest to jedne pomieszczenie, długie i szerokie. Jest tutaj pusto i mrocznie, gdyż tylko nieliczne pochodnie płoną, a jak już się palą, to bardzo słabym blaskiem.
Ściany pokryte były złoto-czarnymi obrazami, które podobne były do tych, jakie znałeś z podręczników historii. Powykrzywiane twarze, nieskładne postacie i dziwne tła tworzyły dziwny, ale kompletny obraz, jednak nie jesteś w stanie rozczytać czego dotyczy zawarta w nich opowieść, ponieważ jest za ciemno.
Ruszając wgłąb hali, której podłoga nosiła na sobie ślady wyżłobień, nadal nic nie odczuwałeś. Zauważyłeś, że między wgłębieniami w posadzce, mniej więcej na wysokości portalu jest gładka, nieprzerwana ścieżka, która wiedzie do przeciwległej ściany.
- Niemądrze błąkać się po tych poziomach bez ochrony, Yukine. - Usłyszałeś głos swojego brata za swoimi plecami, który zjeżył Ci włosy na karku. Obróciłeś się w kierunku źródła głosu, jednak twoje oczy zaobserwowały jedynie ciemną mgłę o kształcie człowieka, która rozpłynęła się w mroku gdy tylko napotkała twój wzrok. Cichy śmiech odbity echem od ściany zabrzmiał upiornie. Dziewczyna przylgnęła do Ciebie, piszcząc ze strachu. Czujesz delikatny wstrząs pod stopami, a hala wydawać by się mogło, że zadygotała w swoich posadach.
_________________
 
   Podziel się na:     
Black Lotus 
Ostatni dziedzic rodu Magów~








Starter: Cyndaquil
Profesja: trener hodowca
Wiek: 19
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 1398
Wysłany: 2017-10-04, 15:57   

Początkowo nieco żałowałem, że pomimo wydarzeń z wyższego piętra, odważyłem się zejść jeszcze niżej. Tym bardziej, że widziałem, jak przeżywa to wszystko Hiyori. Zaczynałem mieć coraz większe wyrzuty sumienia, że ją w to wszystko wplątałem. Powinienem nie dopuścić do tego, aby przybyła ze mną na wyspę, zwłaszcza, że nie jest ona w żaden sposób powiązana z tą całą sytuacją.
Sceneria w żaden sposób nie dodawała mi otuchy, nawet pomimo, a może właśnie z tego powodu, że znajdowałem się w Zakonie. Cały czas w mojej głowie przewijały się obrazy krwi, zapach zgnilizny, strach kiedy w drzwiach pojawiała się ta dziwna postać. Wszystko to zdawało się zupełnie wykraczać poza to, co znałem do tej pory. Czułem się zupełnie niczym młode zwierzę, które nieprzygotowane do życia musi stawiać jemu czoło.
- Kazuma?
Moje rozmyślenia przerwał głos mojego brata, który nagle usłyszałem. Jednak po odwróceniu się, zamiast sylwetki brata napotkałem ciemną mgłę, która natychmiastowo się rozpłynęła we wszechobecnej ciemności. Chciałem zapytać o to Hiyori, ale uznałem, że lepiej dodatkowo i tak jej jeszcze nei denerwować. Wtem poczułem jakby stąpnięcie. Dziewczyna musiała czuć to samo, inaczej raczej by do mnie nie przylgnęła.
- Spokojnie Hiyori, jestem tutaj. - nie brzmiało to może jak pocieszenie doskonałe, ale jedynie to przyszło mi do głowy. - Niedługo stąd wyjdziemy.
Starałem się nie myśleć o niczym, co mogłoby mnie w aktualnej sytuacji rozproszyć. Idę ostrożnie do przodu, starając się z uwagą rozglądać po ścianach. W pewnym momencie mój wzrok może dostosować się do niewielkiej ilości światła w tym długim pomieszczeniu, a może wtedy uda mi się dojrzeć jakieś szczegóły na porozwieszanych obrazach.
_________________
~ Rin Tohsaka ~

"Fighting for others, but not yourself, is nothing but hypocrisy."

"Even if my life is full of hypocrisy, I'll keep on striving to be a hero of justice!"

ˆ© kotlet barani




 
 
   Podziel się na:     
Księciu 
salonowy kot







Starter: Mimikyu
Profesja: trener hodowca
Wiek: 24
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 789
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-10-07, 00:22   

- Znalazłem błąd w twoim zdaniu.


Powinno ono brzmieć: nigdy stąd nie wyjdziecie.
- Znajomy głos po raz kolejny zjeżył Ci włosy na karku i rękach, gdy zaraz po ciętej uwadze, znikąd uderzył was odbijający się ponurym echem od ścian śmiech. Chaotyczny, gardłowy, obsesyjny śmiech, którego nigdy w życiu nie słyszałeś. Nie z ust Kazumy, który jest... był... twoim autorytetem i osobą, na której mogłeś zawsze polegać.
Nie miałeś czasu o tym dłużej pomyśleć. W połowie twojego oddechu, przed Tobą pojawiła się znajoma twarz. Lodowaty powiew zmroził twoją twarz, gdy z nieprzeniknionej ciemności, jakby z otchłani, wypłynęła pełna sylwetka twojego brata. Ubrany był w zlewające się z otoczeniem czarne odzienie. Nie dostrzegasz szczegółów, jest zbyt ciemno.
- Jednakże zanim zostaniecie tutaj na zawsze, chciałbym Ci podziękować. Dzięki twoim liniom papilarnym, które były hasłem ustawionym przez ojca, wywołałeś to, czego ludziom się nie śniło. Dzięki Tobie już nikt, nigdy nie będzie wyglądał świtu. - Chłodny ton twojego brata wywołał u Ciebie nieprzyjemny dreszcz.
- Cyber Diva: unlock! - Usłyszałeś, wytężając wzrok przez mroczny całun jaki nad wami zapanował. Zauważyłeś tylko krótki gest, jaki twój brat wykonał na wysokości klatki piersiowej. Niespodziewane kobaltowe światło rozpaliło ciało mężczyzny. Kolor był tak intensywny, że mogłeś zauważyć każdą żyłę, która przypominała połączenia kablowe. Cała lewa część ciała Kazumy została oznaczona przez niebieskie cyberłącza. Jego twarz tylko w połowie była jego. Druga połowa szczerzyła się do Ciebie demonicznie, przypominając skąpany w mroku nieludzki szkielet. Oko natomiast jest łudząco podobne do spojrzenia postaci, którą spotkaliście piętro wyżej.
Ściany zatrzęsły się nieprzyjemnie. Donośny zgrzyt i ponure szuranie kamień o kamień nie pozostawiło Ci złudzeń. Znaleźliście się w pułapce - każda ściana naciera na was coraz bardziej, zmniejszając przestrzeń sali.
- Oyasuminasai, otouto~. - Przerażający szept rozległ się w twojej głowie, gdy patrzyłeś na kobaltowe, rozpalone oko, które nie spuszczało z Ciebie wzroku. Obraz Kazumy powoli dematerializuje się, szczebiocząc przy tym strasznie.
_________________
 
   Podziel się na:     
Mhrok 
Miasto beze mnie~







Starter: Dratini
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 19
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 1573
Skąd: Białystok
Wysłany: 2017-10-09, 21:42   

Kiedy zobaczyłem brata, w pierwszym momencie odetchnąłem z ulgą. Dopiero po kilku chwilach dotarły do mnie jego słowa. Niby usłyszałem, co do mnie mówił, ale zupełnie jakbym je odrzucał.
- Co... Co ty mówisz?
Moje zaskoczenie w żadnym, nawet najmniejszym stopniu nie było udawane. Czułem się zupełnie jak w jakimś koszmarze, z którego chciałbym się jak najszybciej obudzić. Patrzyłem się na przemianę Kazumy, jak i na to, jak zamykał mnie i Hiyori w śmiertelnej pułapce.
- Dlaczego? - czułem, jak po moim policzku spływają łzy.
Właśnie zostałem zdradzony przez, zdawać by się mogło, najbliższą mi osobę, kogoś komu ufałem przez praktycznie całe życie. Zdradzony przez kogoś, kogo miałem za wzór. Mimowolnie spojrzałem na Hiyori, która została przeze mnie wplątana w tę całą kołomyję. Czemu ją tutaj zabrałem? Powinienem nalegać, aby została w Sootpolis, aby tutaj ze mną nie jechała. Teraz byłaby bezpieczna i nie siedziała by tutaj ze mną z perspektywa zostania naleśnikiem. Jednak ja nie mogłem się teraz poddać. Ze względu na nią.
- Vulpix, Lapras! - wypuściłem z kul oba pokemony. - Lapras oblej jedną ze ścian Water Gunem, a ty Vulpix zmroź ją Freeze-Dry. Następnie ty Lapras uderz w nią Body Slamem. - starałem się wytłumaczyć pokemonom to jak najszybciej, aby nie stać się płótnem z ludzkiego mięsa.
_________________

"Fighting for others, but not yourself, is nothing but hypocrisy."

"Even if my life is full of hypocrisy, I'll keep on striving to be a hero of justice!"

ˆ© kotlet barani




 
 
   Podziel się na:     
Księciu 
salonowy kot







Starter: Mimikyu
Profesja: trener hodowca
Wiek: 24
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 789
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-10-20, 21:15   

Nie dane Ci było usłyszeć odpowiedzi. Słowa, które wcześniej echem odbijały się od pustych ścian, teraz były zagłuszone trzęsącymi się murami. Ich hałas i łoskot nie były jednak nak głośne, by zagłuszyć polecenia, jakie "w biegu" wydałeś swoim podopiecznym.
Dziewczyna, która Ci towarzyszyła, mimo swojego wielkiego strachu, który był widoczny po niesamowicie trzęsących się dłoniach i nogach jak z waty, również postanowiła wydać polecenie swojemu ognistemu lisowi.
Nie było na tyle czasu, by odpowiadać czy zastanawiać się nad swoimi problemami egzystencjonalnymi czy analizować ów sytuację dogłębnie, by znaleźć rozwiązanie idealne. Ściany nacierały na was nieuchronnie, odliczając sekundy do waszej zagłady. Niestety, ruchy waszych Pokemonów nie zadziałały w sposób, w jaki tego chciałeś.
Lapras z całych sił uderzył w jedną ze ścian, rozpryskując wodę odbitą od ów powierzchni wszędzie. Vulpix natomiast najpierw zjeżyła się na swój sposób, a potem zmroziła wodę stworzoną przez żółwia "na sucho". Następnie Lapras wpadł na ścianę, używając Body Slam, jednak to nie miało efektu. Żółw nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw. Niestety, lód który spętał ścianę po prostu odpadł, krusząc się i znikając pod presją pułapki.
Z szerokimi źrenicami patrzyłeś, jak cztery ściany zbliżają się nieuchronnie. Czułeś bijący chłód, jaki ze sobą niosły. Czy to już koniec? Czy śmierć przebiegnie Ci przed oczami jak czarny, niesforny kot? Przez ułamek sekundy pomyślałeś o swoim domu, o rodzicach, o bezpiecznym dzieciństwie i o słodkiej nieświadomości, w której żyłeś do czasów sprzed Zakonu i trudnościami z nim związanymi.
Wróciłeś na chwilkę do szumu morza, do słonej wody i do istot, które widywałeś niejednokrotnie na łajbie swojego taty.
Poczułeś również dreszcz, jaki przeszedł Ci gdy w twojej pamięci wyświetlił się obraz szczęśliwej dziewczyn z naprzeciwka, która teraz, pod wpływem stresu i strachu wdychała głęboko powietrze, próbując walczyć ze swoimi lękami.
Dreszcz, który Ci towarzyszył, nie opuszczał Cię. Włos jeżył Ci się na rękach i głowie, a uczucie paniki i ucieczki zaczęło spindrać się po twoim przełyku, wypełniło gardło, by znaleźć ujście wraz z krzykiem przerażenia, gdy twoje ręce odruchowo próbowały zatrzymać napieranie ścian.
Czułeś, jak Hiyori dotyka Cię całą sobą, próbując również w jakiś sposób zatrzymać ściany.
Nie dawało to jednak żadnego efektu.
Skóra przy skórze.
Policzek przy policzku.
Ostatnie spojrzenie zapłakanych oczu i drżące wargi.
- Chciałam Ci powiedzieć, że... - Usłyszałeś cichy głos, szept, wpadający wprost do twojego ucha. Nie usłyszałeś jednak jego kontynuacji. Nie usłyszałeś co dziewczyna chciała Ci przekazać.
Czy to już koniec?
Zamknąłeś oczy, przygotowując się na niesamowity ból.

Koniec.
.
.
.
.
.
Nie nastąpił?

Bierzesz głęboki oddech, uchylając oczy.
Nie widzisz nic, oprócz fluoroscencyjnego różu.
Jedynym odczuciem, jakiego doświadczasz to trzy piekące punkty na obojczykach i po środku, na mostku. Czy tak wygląda śmierć?
Wokół Ciebie unosi się pył uniesony z podłoża, który delikatnie migocze w różowym świetle. Skulona Hiyori zwinęła się w twoich nogach, zakrywając rękami głowę. Widzisz, jak dziewczyna niemal wibruje ze strachu. Po chwili podnosi się, również nie rozumiejąc pochodzenia światła i tego, co się dzieje.
Ścian wokół was nie ma. Jest jedynie puste pomieszczenie, w którym nie ma miejsca dla cieni.
Obracasz się delikatnie, dostrzegając, że coś jest za Tobą. To postać, ale w niczym nie przypomina zjawy, z którą miałeś do czynienia przed chwilą.
- Dziękuję, że mnie przyzwałeś. - Kobiecy głos przeciął ciszę, jaka panowała w pomieszczeniu. Znasz ten głos. Słyszałeś go już, nie raz. Wytężając wzrok dostrzegasz, kto jest twoim rozmówcą. To Hana.
Ostatnio zmieniony przez Księciu 2017-10-20, 21:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
   Podziel się na:     
Mhrok 
Miasto beze mnie~







Starter: Dratini
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 19
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 1573
Skąd: Białystok
Wysłany: 2017-10-22, 21:49   

Kiedy mój prowizoryczny "plan" się nie udał, uznałem to za koniec. Nie widziałem jakichkolwiek nadziei na to, ażeby udało nam się wydostać z tej patowej sytuacji. Najbardziej z tego wszystkiego żałowałem jednej rzeczy. Nie było to jednak odkrycie, że tak naprawdę przez te lata żyłem z fałszywym obrazem mojego brata. Najbardziej żałowałem tego, że wplątałem w to wszystko Hiyori. Zdołałem wypowiedzieć w jej stronę jedynie jedno słowa: "Przepraszam". Jednak tak jak ja w pewnym momencie nie słyszałem jej, on mnie pewnie również nie dosłyszała. Jednak w tej chwili to nie było nawet ważne. Przytuliłem ją i czekałem na koniec.

Ten jednak nie nastąpił. Tak właściwie sam nie wiem, co miałem czuć, w końcu nigdy wcześniej nie doświadczyłem śmierci. Jednak tak czy tak to, co się wydarzyło później, było dla mnie zupełnie niespodziewane.
- Ha-... Hana?
Różowowłosa dziewczyna była ostatnią osoba, którą się tutaj spodziewałem, zwłaszcza w aktualnych okolicznościach. Tym bardziej, że powiedziała, że ją... przyzwałem?
- Ale o czym ty mówisz? I co tutaj robisz? I co się tak właściwie tutaj dzieje!? - zarzuciłem ją serią pytań, które z każdą minutą zaczynały się pojawiać i do tej pory żadne z nich nie doczekało się żadnej sensownej odpowiedzi.
_________________

"Fighting for others, but not yourself, is nothing but hypocrisy."

"Even if my life is full of hypocrisy, I'll keep on striving to be a hero of justice!"

ˆ© kotlet barani




 
 
   Podziel się na:     
Księciu 
salonowy kot







Starter: Mimikyu
Profesja: trener hodowca
Wiek: 24
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 789
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-10-30, 00:47   

Skąpana w jaskrawej fuksji kobieta odwróciła się do Ciebie twarzą, na której malował się spokój. Światło, które rozświetla w mistyczny sposób pomieszczenie, miało swoje źródło właśnie w niej. Różowa aura pulsowała od ciała kobiety; podobne falowanie poczułeś pod swoimi stopami. Na posadzce, w miejscu w którym stałeś, rozpościerał się wściekle różowy trójkąt tętniący tym samym rytmem co kobieta. Wokół trójkąta, na którego środku się znajdowałeś, rysował się okrąg w tym samym kolorze, na którego krawędziach rysowały się nieznane Ci runy w pomniejszych okręgach.
Hiyori również powstała, otrząsając się z wydarzeń sprzed kilku chwil. Chwyciła Cię mocno za lewe ramię, twarz wtulając w materiał bluzy, którą masz na sobie. Światło, które wypełniało wnętrze zaczęło zanikać, cofać się do swojego źródła. Na ciele Hany skupiły się wiązki świetlne, które utkały misternie wykonaną lekką zbroję w kolorze amarantu, która swoim pochodzeniem mogła przypominać Ci czas antycznej Japonii.
- Zostałeś wplątany ​w konflikt, którego początek miał miejsce dawno temu w historii. - Zaczęła Hana, zbliżając się do was powolnym krokiem. - Wtedy, gdy Legendarne Pokemony dopiero zyskiwały swoich wyznawców. Mityczne stworzenia obdarowywały częścią swoich mocy, przywódców kultów, by Ci szerzyli Słowo Stworzenia. Tak zostały zakładane miasta, rodziły się religie. Wtedy też narodził się konflikt, nazwany Pierwszą Wojną Magów.
To było bardzo dawno temu. Wielu Uzdolnionych w Magii czy w Mieczu rywalizowało o jeden, prawdziwy dar - Kamień Stworzenia, na którym można wyryć swoje najskrytsze pragnienie, które Arceus ziści przy pomocy swoich boskich umiejętności. Jest to jedyny Artefakt, jaki Stwórca zostawił na Ziemi. Jednakże żeby go otrzymać, musisz wygrać wojnę, często wymagającą wielu poświęceń istnień ludzkich.
- Twarz kobiety wykrzywiła się w grymasie.
- Znasz mnie jako Hanę, jednak moje prawdziwe imię to L1. Jestem syntetycznym tworem, homunkulusem, ludzką chimerą. Zostałam stworzona jako Sługa, by być orężem swojego Mistrza podczas tej wojny, którą... przypadkiem rozpętałeś. Magowie i Wojownicy z różnych kultów również przywołali swoich Sługów. Powinno być nas dziesięciu. - Ostatnie słowa dodała z nutą roztargnienia.
_________________
 
   Podziel się na:     
Mhrok 
Miasto beze mnie~







Starter: Dratini
Profesja: trener ewolucjonista
Wiek: 19
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 1573
Skąd: Białystok
Wysłany: 2017-10-30, 10:13   

Słuchałem słów, które wypowiedziała Hana i z sekundy na sekundę... czułem się coraz dziwniej. Jednak dawne zdenerwowanie sytuacją w siedzibie Zakonu jakby zostało przyćmione przez, jakby, absurd tego, co się dzieje teraz. Jednakże po chwili otrząsnąłem się z takiego myślenia. Dlaczego tak szybko? Hana wyglądała bardzo poważnie i, nie wiedzieć zbytnio czego, ufałem jej, nawet pomimo tego, co mówili o niej czy inni członkowie Zakonu, czy nawet moi rodzice. A może po prostu chcę jej ufać, ponieważ jest to jedyna osoba w pełni powiązana z kultem Lady Rayquazy?
- Chwila, chwila. Jak to jesteś homunkulusem?
Słowo to nie było mi obce, jednak do tej pory widziałem je w książkach fantasy, gdzie homunkulusy miały być stworzonymi przez czarnoksiężników czy magów istotami, które przypominają ludzi. Niby już samo istnienie pokemonów było czymś nadzwyczajnym, ale magia? Wydawało się to być nierealne, ale po przeżyciach w podziemiach Zakonu byłem jakoś bardziej skłonny w to uwierzyć.
- Pozostałem dziewiątki nie widziałem, ale... - przypomniałem sobie przerażającą postać, którą spotkaliśmy w wyższych partiach podziemi. - Możliwe, że spotkaliśmy już jednego ze Sług. - spojrzałem na przytulającą się do mojego ramienia Hiyori, co jeszcze bardziej ożywiło wspomnienia po spotkaniu z tamtą dziwną istotą. - Hana, myślę, że powinniśmy opuścić to miejsce. Nie jest to raczej najlepsze miejsce na rozmowę.
_________________

"Fighting for others, but not yourself, is nothing but hypocrisy."

"Even if my life is full of hypocrisy, I'll keep on striving to be a hero of justice!"

ˆ© kotlet barani




 
 
   Podziel się na:     
Księciu 
salonowy kot







Starter: Mimikyu
Profesja: trener hodowca
Wiek: 24
Dołączył: 23 Kwi 2016
Posty: 789
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-21, 22:52   

- Pytania będą później. Wynośmy się stąd... - Usłyszałeś w odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie. Ruszyliście, z początku nieśpiesznie z najniższego piętra, dając wam chwilę na poukładanie myśli. Szliście w ciszy, stąpając ostrożnie po schodach prowadzących was ku wolności.
W powietrzu ponownie znalazł się ten nieprzyjemny mdlący zapach, a ściany znowu przybrały karmazynowego odcień mimo jadeitowo-złotych zdobień. Nie zajęło wam dużo czasu opuszczenie ośrodka. Im bliżej wyjścia, tym większa masakra i rzeź kwitła na korytarzach, artystycznie prezentując makabrę i rozlew krwi. Wydawać się może, że nie zostało oprócz was ani jednej, żywej duszy.
Wyszliście na podwórze. Ostatnim razem, czyli raptem wczoraj, żegnałeś się tutaj z Haną w deszczowej pogodzie, umawiając się na podróż na alolański archipelag w poszukiwaniu człowieka, który może być kluczem do zagadki. Tymczasem wszystko skomplikowało się na tyle, by stać się węzłem nie do rozplątania.
Nie można powiedzieć, że to miejsce zostało niezmienione. Czarna, spalona ziemia płowiła trawę i pozostałą roślinność, pustosząc wszystko. Tak, jakby to miejsce postarzało się o wiele lat w przeciągu jednego dnia.
- Wyczuwam tu ją. - Odezwała się Hana, przerywając druzgocącą ciszę wspartą katastrofalnym widokiem. - Powinniśmy wracać do Sootopolis, do twojego domu. Bardzo nierozważne było brać tutaj... ją. Mówiłam Ci o tym. - Dodała z wyrzutem, lustrując zmęczone psychicznie dziewczę stojące ledwo na nogach. - Nie znam żadnych zaklęć leczących, nie umiem Ci pomóc. - Głębokie westchnięcie wzruszyło całym ciałem różowowłosej, gdy ta przeniosła wzrok z Hiyori na Ciebie.
-Przykro mi z powodu twoich rodziców. Dopóki mnie nie zneutralizowali, widziałam jak są porywani przez czerwono ubranych, zamaskowanych ludzi. Jakieś pytania na tą chwilę? Powinieneś je mieć. - Dodała, próbując przybrać miły wyraz twarzy, przegrywając z niepokojem.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Księciu Dzisiaj 0:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna - SITEMAP - opowiadania

Graficy
Sojusznicy:

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

WAW Pokemon

SNM
SnM

PokeSerwis

Kurs Manga

Lucid Dream

Stray Dogs

Proelium

Riverdale

Oversoul

Morsmordre

Ninshu

Dragon - Space Trip
Dragonst

Orchard Stable

Pokemon Silver
Silver Baner

Genetrix

Hetaliowe Awokado

Rabbit Doubt

France

Czarodzieje

Vampire Diaries
Vampire Diaries

Disney World

Sekret Miasta

Epoka Nordlingów

Horizon

Into Darkness

YLO

Dysharmonia

Eridani

Camp of shadows

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Tvedeane

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Maligna

FT Path Magician

Luciferum
Luciferum zaprasza!

Stado psów

Ninja Clan Wars

Czarny Horyzont

Ardhi

Artemida - Warrior Cats

Noctus

Kraina Snów

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Avengers Assemble

Wizard's World

Król Lew PBF
Król Lew



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników na użytek innych stron bez ich zgody!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.